Przygotowanie do wielkiej podróży

tłum. Gabriel Szymczak, 05 marca 2021

Gdy ostry brzeg zimy przecina luty i początek marca długimi cieniami i zimnymi nocami, prawosławni wiedzą, że ta pora roku jest zwiastunem Wielkiego Postu, tej uroczystej i pięknej 40-dniowej podróży ku śmierci i zmartwychwstaniu naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Z niecierpliwością wyczekujemy tej wielkopostnej podróży i tego, co nas czeka na końcu naszych duchowych wysiłków - „Święta świąt”, tego wielkiego dnia Paschy, w którym głosimy: „Chrystus powstał z martwych, śmiercią podeptał śmierć".

Świętujemy to, że Chrystus zmienił śmierć ze straszliwej ostateczności w cudowne przejście do życia wiecznego. Wielki Post jest tym wielkim darem, który otrzymaliśmy od Kościoła, aby pomógł nam przygotować się na radość, która ma nadejść.

Wielki Post to czas przygotowań. Jak więc Kościół pomaga nam w przygotowaniach? Daje nam czas na przygotowanie się! Seria niedziel poprzedzających Wielki Post uczy nas, co powinniśmy zabrać ze sobą w naszą wielkopostną podróż. Nauki Ewangelii na cztery niedziele poprzedzające Wielki Post mówią nam, co musimy nieść w naszym „duchowym bagażu”, jeśli mamy nadzieję doświadczyć wszystkiego, co może nam pokazać i czego może nas nauczyć podróż wielkopostna.

Nasze przygotowania rozpoczynają się w niedzielę o celniku i faryzeuszu. Czytanie (Łk 18, 10-14) mówi o dwóch mężczyznach, którzy przyszli się modlić. Jeden, faryzeusz, bardzo dumny ze swojej religijności, czyni wielki pokaz swej pobożności. Drugi człowiek, poborca podatków, modli się nawet nie podnosząc wzroku, ale bije się w piersi, prosząc Boga o przebaczenie mu - grzesznikowi. Chrystus zapewnia nas, że to poborca podatków, a nie człowiek religijny, wraca do domu bardziej usprawiedliwiony. Co takiego posiada celnik, a czego nie posiada faryzeusz? Co jest i nam potrzebne na naszej wielkopostnej drodze? Odpowiedzią jest pokora. Nasz post wielkopostny, jałmużna i chodzenie do cerkwi nie będą miały znaczenia, jeśli będziemy się nimi zajmować w poczuciu dumy. Jeśli ukorzymy się przed Bogiem, zostaniemy wywyższeni podczas Wielkiego Postu; jeśli wywyższymy się przed ludźmi, na końcu naszej wielkopostnej podróży wrócimy do domu gorsi niż na jej początku.

W drugą niedzielę przygotowań do Wielkiego Postu słyszymy historię o synu marnotrawnym (Łk 15, 11-32). Piękna historia o niewdzięcznym synu, który bierze to, co uważa za swoje, porzuca miłość i bezpieczeństwo domu swojego ojca, a wreszcie marnuje wszystko, co ma, poprzez rozrzutne życie. Przez cały czas jego kochający ojciec czeka i wypatruje powrotu syna. Żyjąc jak zwierzę, syn opamiętuje się i wraca do domu ojca, który przyjmuje go, przebacza i przywraca mu synowska godność. To doskonały przykład bezwarunkowej miłości. Opamiętując się, syn żałuje za swój grzech i wraca do ojca.

I tak Kościół uczy nas drugiej części „duchowego bagażu”, niezbędnej na naszej wielkopostnej drodze – pokuty, nawrócenia. Co roku Wielki Post jest dla nas czasem pokuty i powrotu do domu naszego Ojca. Podobnie jak syn z tej historii, w naszej arogancji staramy się prowadzić nasze życie poza domem naszego niebiańskiego Ojca, co ostatecznie prowadzi do zniszczenia. Serce zatwardziałe, serce, które nie ma ochoty wracać do domu swego Ojca, nie może otrzymać błogosławieństw wielkopostnej drogi.

Trzecia niedziela przygotowań to niedziela o Sądzie Ostatecznym. W Ewangelii (Mt 25, 31-46) słyszymy o tym wielkim i strasznym dniu, kiedy Chrystus powróci w Swojej chwale, a sprawiedliwi i nieprawi zostaną oddzieleni i otrzymają sprawiedliwą nagrodę za lepsze lub gorsze życie. Co powoduje oddzielenie nagrodzonych wieczną chwałą od skazanych na wieczną karę? Chrystus mówi nam: „Byłem głodny i daliście mi jeść, byłem spragniony i napoiliście Mnie, byłem przybyszem i przyjęliście Mnie, nagi i odzialiście Mnie, zachorowałem i odwiedziliście Mnie, w więzieniu byłem i przyszliście do Mnie”.
Sądzeni pytają: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię i czyniliśmy te rzeczy?” Chrystus odpowiada: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”. W sercu chrześcijańskiego przesłania jest miłość - miłość wcielona.
Miłość Chrystusa do nas jest wcielona. W Swojej miłości do nas przyjął ciało i umiłował nas, czyniąc to, co jest konieczne dla naszego zbawienia. Tak więc nasza miłość musi być wcielona. Nie możemy kochać naszych braci po prostu słowami, ale musimy ich kochać naszymi czynami, naszym postępowaniem wobec nich. Miłość wcielona - oto, co powinniśmy nieść ze sobą podczas naszej wielkopostnej podróży.

Wreszcie, w dniu poprzedzającym Wielki Post, przychodzimy na Niedzielę Przebaczenia. W czytaniu Ewangelii (Mt 6, 14-21) Chrystus ostrzega nas, że jeśli odmówimy innym przebaczenia, sami go nie otrzymamy. Ostatnim aktem naszych przygotowań do Wielkiego Postu jest przebaczenie. Stąd faktycznym wejściem do Wielkiego Postu jest wieczernia z czynem przebaczenia win, w przeddzień Wielkiego Postu. Podczas tej pięknej służby jesteśmy wezwani do przebaczenia naszym braciom i siostrom, abyśmy mogli bez przeszkód wyruszyć w wielkopostną drogę. Bo jeśli nie przebaczymy, nasza podróż zaprowadzi nas donikąd.

Pokora, pokuta, miłość wcielona i przebaczenie - oto, co musimy nieść w sobie na naszej wielkopostnej drodze, jeśli pragniemy uczestniczyć w pełni radości i błogosławieństwie naszego paschalnego przeznaczenia.

o. Stephen Rogers

za: Antiochian Orthodox Christian Archdiocese of North America

fotografia: ArtemiJ /orthphoto.net/