Dzieci na Liturgii III - cz. 2

tłum. Justyna Pikutin, 20 lutego 2021

Wierzący i praktykujący rodzice przygotowują dzieci do uczestnictwa w nabożeństwach i robią to na różne sposoby. Jednym z nich jest wyjaśnienie dzieciom w domu przebiegu nabożeństw cerkiewnych. Taką edukację można rozpocząć już w wieku 7 lat i powracać czasami do tej lekcji, kiedy dziecko podrośnie.

Jeśli takie zajęcia będą odbywały w domu, można zrobić następująco - początkowo samemu coś poczytać, przykładowo katechizm lub “Komentarz do Boskiej Liturgii”, gdzie wszystko opisane jest prosto, jasno i zrozumiale, a następnie opowiedzieć to dzieciom swoimi słowami - po prostu porozmawiać z nimi. Takie “klasyczne” lekcje można rozłożyć na kilka dni, za każdym “podejściem” analizując kolejną część nabożeństwa. By utrwalić ten materiał, dobrze byłoby patrzeć na ilustracje lub zdjęcia w książkach lub Internecie. W sklepikach cerkiewnych można znaleźć wydawnictwa zawierające tłumaczenia nabożeństw, opatrzone objaśnieniem całego przebiegu św. Liturgii, a także kolorowanki tj. “Moja cerkiew”, które pomogą dzieciom utrwalić przerobiony materiał.

Innym lub też kolejnym wariantem jest obejrzenie z dziećmi filmu dokumentalnego o nabożeństwie jako takim i o najważniejszym nabożeństwie - św. Liturgii. Są one publikowane w sieci lub też dostępne na płytkach i zawierają dokładne omówienie przebiegu nabożeństwa oraz wyjaśnienie tego, co dzieje się w świątyni.

Jednak takie lekcje, nawet te przeprowadzone w najbardziej poglądowy i dostępny sposób, choć są bardzo ważne, często “jednym uchem wpadają, a drugim - wypadają”. Jest to właściwość każdej zorganizowanej szkolnej czy też pozaszkolnej lekcji. Informacja przyswajana jest tylko częściowo (a czasami w ogóle nie...). Teorię zawsze trzeba łączyć z praktyką, a w naszym przypadku - z realnym nabożeństwem, na którym w danej chwili znalazło się dziecko.

Dlatego nawet uprzednio “nauczonemu” dziecku mimo wszystko trzeba pomagać, czasami - podczas nabożeństwa wyjaśnić mu, co się dzieje. Już nie pierwsze pokolenie rodziców po prostu podczas nabożeństwa szepcze swoim dzieciom: teraz będzie czytana Ewangelia; teraz będzie śpiewany hymn “Iże chieruwimy” (My którzy cherubinów...); a teraz posłuchaj, śpiewają “Dostojno jest’” (Zaprawdę godne jest...); teraz skłoń głowę... W takim układzie dziecku łatwiej jest teorię zestawić z praktyką. Jednak nie jest możliwe, by bez końca szeptać podczas nabożeństwa. Poza tym jeśli wyjaśnia się i ciągle tłumaczy przesłanie utworu, to samych modlitw nie usłyszy ani mama, ani dziecko.

Inna metoda - to dać dziecku do ręki książkę z tekstem nabożeństwa. Rodzice dawali mi w cerkwi teksty nabożeństw, a potem sama zaczęłam brać ze sobą takie teksty dla swoich dzieci. I dzieci, szczególnie starsze, powyżej 8 lat, zupełnie poważnie i gorliwie śledziły przebieg nabożeństwa, stojąc nieopodal prezbiterium. Tak też było w moim dzieciństwie - tekst przed oczami pomagał usłyszeć w śpiewie chóru słowa, pomagał wyśledzić wezwanie duchownego. Jednak czasami w tekstach liturgii napisane zostało jedno, a chór śpiewa coś innego (tzw. zmienne części nabożeństwa) - i dziecko się gubi. Od razu idzie z książeczką w ręku: “Tu powinno być “Wo carstwii” (Dziewięć Błogosławieństw), a oni śpiewają coś innego!” A książeczka z tekstem jeszcze nie wyjaśniła dlaczego. Nasze domowe lekcje w świątyni łatwo ulatują z pamięci... I cóż poradzić? Znów szeptać i wyjaśniać.

Anna Saprykina

za: pravoslavie.ru

fotografia: crkva /orthphoto.net/