Duchowe pochodzenie, natura i znaczenie obecnej pandemii - cz. 2

tłum. Gabriel Szymczak, 26 lutego 2021

Wywiad z Jean-Claudem Larchetem - cz. 2

Fakt, że od jakiegoś czasu nie można przyjąć Eucharystii stanowi poważny problem dla niektórych wiernych. Tutaj znowu niektórzy ekstremiści dostrzegają sukces antychrześcijańskiego spisku…

Nie podzielam tych teorii spiskowych, o ile dotyczą one ludzi lub organizacji, ani też dlatego, że - jak już powiedziałem - w historii ludzkości epidemie powracają i mają cykliczny charakter; niemniej jednak wierzę, że w tej epidemii i jej skutkach widać działanie diabła. W dalszej części naszego wywiadu powiem ci, dlaczego tak uważam.

W odniesieniu do pozbawienia Eucharystii można powiedzieć kilka rzeczy. Ci, którzy są przyzwyczajeni do cotygodniowej (lub częstszej) Eucharystii i czerpią z niej wielką siłę do życia, bardzo cierpią w tej sytuacji i jest to zrozumiałe. Na pocieszenie mogę przypomnieć, że żywot Świętej Marii Egipskiej, którą uroczyście wspominamy w piątą niedzielę Wielkiego Postu, podaje, że przyjęła Eucharystię tylko dwa razy w swoim życiu: tuż przed rozpoczęciem życia ascetycznego oraz tuż przed swoją śmiercią. W jej czasach był zwyczaj, że mnisi żyjący na co dzień we wspólnocie, odchodzili samotnie na pustynię na początku Wielkiego Postu i wracali do monasteru dopiero w Wielki Czwartek, aby przyjąć Eucharystię. Można również przypomnieć, że wielu Ojców, którzy odchodzili na pustynię, przyjmowało ją najwyżej raz w roku. Z konieczności podlegamy temu samemu dystansowi od Eucharystii podczas tegorocznego (2020) Wielkiego Postu, a także w rezultacie zamknięcia w naszych mieszkaniach i domach (które dla wielu - żyjących dotychczas w naszym świecie nieustannego ruchu i zajęć poza domem - stały się surowe jak każda pustynia). Podzielamy więc trochę ich doświadczenia. Możemy na tym skorzystać. Przede wszystkim dzisiaj - zwłaszcza w diasporze - Eucharystia stała się częsta (podczas gdy kilkadziesiąt lat temu w krajach prawosławnych była rzadkością), do tego stopnia, że istnieje ryzyko, iż stanie się czymś banalnym. Kilka lat temu rozmawiałem o tym z biskupem Atanazym (Jevtićem), który powiedział mi, że warto okresowo pościć od Eucharystii, aby odzyskać poczucie jej powagi i podejść do niej z prawdziwym pragnieniem i potrzebą. Po drugie, możemy przypomnieć, że efekty Eucharystii nie znikają po jej przyjęciu. Jej skutki są proporcjonalne do jakości naszej wrażliwości, a ta wrażliwość dotyczy nie tylko naszego stanu gotowości do Eucharystii, ale także naszego stanu po jej przyjęciu. Aby nam pomóc, Kościół zapewnia nam szereg modlitw przed i po komunii. Znam kilku duchowych ojców, którzy zachęcają swoje duchowe dzieci do codziennego czytania modlitw po Eucharystii aż do następnego do niej przystąpienia, aby mogły pozostać świadome „cennych darów, które otrzymały” i nadal urzeczywistniać łaskę, którą one przyniosły.

Co można powiedzieć o niemożności uczestniczenia w nabożeństwach?

Myślę, że można je sprawować w domu w formach przewidzianych pod nieobecność kapłana, zwłaszcza czytając Typiki zamiast liturgii, chociaż oczywiście nie może to całkowicie jej zastąpić. Brakuje im tego, co zasadnicze, a mianowicie sprawowania Najświętszej Ofiary, której może dokonać tylko kapłan. Wielu wiernych ma w domu teksty liturgiczne (zwłaszcza małą księgę modlitw [euchologion], która jest przeznaczona właśnie do celebracji domowych w przypadku nieobecności duchownego); większość tekstów można też znaleźć w Internecie. Można również rozwijać praktykę Modlitwy Jezusowej: na Górze Athos małe wspólnoty lub pustelnicy, którzy żyją na „pustyni” i nie mają duchownego, zastępują jego modlitwę określoną liczbą wezwań skierowanych do Chrystusa, Bogurodzicy, świętych. Święty Efrem z Katounaki, nawiązując do św. Jana Chryzostoma, powiedział: „Ludzie, którzy nie mają możliwości chodzenia do cerkwi ani w sobotę, ani w niedzielę, mogą w tym czasie uczynić swoje dusze ołtarzem, odmawiając modlitwę”.

W wielu krajach można również śledzić liturgię transmitowaną na żywo w telewizji lub w Internecie, jak zwykle czyni to wiele osób starszych lub chorych, które nie mogą się przemieszczać. Nie zastępuje to rzeczywistego, fizycznego uczestnictwa we wspólnocie, niemniej jednak jest włączeniem się w celebrację i pozwala doświadczyć poczucia przynależności i działania razem ze wspólnotą liturgiczną, wykroczyć poza to, co widzialne i fizycznie obecne (a to nazywane jest „obcowaniem świętych”).

W niedawnym wywiadzie metropolita Pergamos, Jan Zizioulas, potępił decyzję niektórych Kościołów o zamknięciu cerkwi i zaprzestaniu celebrowania nabożeństw, mówiąc, że jeśli liturgia nie jest już sprawowana, nie ma już Kościoła. Co o tym sądzisz?

Jego stanowisko jest zrozumiałe ze względu na jego personalistyczne podejście, dające pierwszeństwo relacjom, a tym samym bardziej utożsamiające liturgię z synaksą (zgromadzeniem wiernych) niż z samą Ofiarą Eucharystyczną. W rzeczywistości liturgia jest nadal sprawowana we wszystkich Kościołach (w monasterach, ale i w bardzo małych grupach w wielu cerkwiach). I to jest ważne. Ani wartość liturgii nie zależy od liczby obecnych uczestników, ani też wartość i zakres Najświętszej Ofiary nie zależą od liczby sprawowanych liturgii. Kiedy liturgia celebrowana jest w setkach tysięcy cerkwi jednocześnie, urzeczywistniają one (takie jest znaczenie słowa anamneza, wskazującego serce liturgii) jedyną Ofiarę Chrystusa. Gdyby była sprawowana tylko jedna liturgia, tylko przez jeden z Kościołów lokalnych, ta jedna Ofiara byłaby sprawowana w tym samym zakresie, ponieważ rozciąga się na cały wszechświat. W odniesieniu do wiernych należy przypomnieć, że Liturgia św. Bazylego, którą sprawujemy w niedziele Wielkiego Postu, wyraźnie przewiduje ich ewentualną nieobecność, w jednej z modlitw prosząc Boga o wspomnienie „tych, którzy są nieobecni z uzasadnionego powodu”, łącząc ich w ten sposób z obecnymi wiernymi i z udzieloną im łaską.

Jak ty dajesz sobie radę z ograniczeniami? Najwyraźniej stwarza to problemy dla nam współczesnych…

Mamy szczęście, że nałożona przez państwo kwarantanna częściowo zbiega się z „świętą kwarantanną” Wielkiego Postu. W tym okresie tradycją dla nas, prawosławnych, jest ograniczenie naszych wycieczek, zajęć rekreacyjnych i konsumpcji; tradycją jest również korzystanie z tego okresu spokoju i większej samotności na powrót do samych siebie, na zwiększenie częstotliwości czytania literatury duchowej, częstszą modlitwę. W tym wszystkim mamy doświadczenie z ostatnich lat; trzeba będzie tylko przedłużyć wysiłek o kilka tygodni.

Podsumowując, odosobnienie to dobra okazja, aby doświadczyć tak drogiej duchowości prawosławnej hezychii, stanu samotności, spokoju zewnętrznego i wewnętrznego; odpocząć od nieustannego ruchu, hałasu i stresu związanego z naszymi zwykłymi warunkami życia; i ponownie zamieszkać w naszym wewnętrznym mieszkaniu - co Ojcowie hezychastyczni nazywają „miejscem serca”.

Zamknięcie pozwala również małżonkom i dzieciom przebywać razem częściej niż zwykle, co jest korzystne dla wszystkich. Nie zawsze jest to tak oczywiste, ponieważ niektórzy nie są przyzwyczajeni do wspólnego życia przez długi czas, ale może to być okazja do pozytywnego wzmocnienia więzi relacyjnych.

Ten powrót do siebie, do życia małżeńskiego i rodzinnego nie powinien jednak oznaczać zapominania o innych. Dawanie jałmużny, które jest częścią zwykłej praktyki Wielkiego Postu, może przybrać formę bardziej wytrwałej i regularnej pomocy osobom, które znamy, cierpiącym na choroby, samotność lub nadmierne zmartwienia. W tej działalności nowoczesne środki komunikacji są pomocne…

Zwracam uwagę, że wielu naszych współobywateli musiało wymyślić zajęcia sportowe w swoich domach i mieszkaniach. W okresie Wielkiego Postu jesteśmy przyzwyczajeni do wielkich pokłonów. Możemy je pomnożyć (mnisi mają regułę co najmniej 300 dziennie, niektórzy nawet 3000!). Patriarcha Paweł Serbii, który wykonywał je codziennie aż do 91. roku życia (powstrzymała go tylko kontuzja kolana!), opierając się na swoich studiach medycznych i dobrym zdrowiu powiedział, że to najlepsza gimnastyka, jaką ludzie mogą podjąć, aby pozostać w formie…

Wywiad przeprowadził o. Jivko Panev

za: orthodoxie.com

fotografia: Aimilianos /orthphoto.net/