Jezus widzi coś wyjątkowego w każdym z nas

tłum. Gabriel Szymczak, 17 lutego 2021

Czy wiesz, co sprawia, że jesteś wyjątkowy? Pomyśl o swoim życiu, pomyśl o wyjątkowych talentach i darach, które posiadasz, pomyśl o swoich szczególnych doświadczeniach życiowych i wszystkim, co sprawia, że się wyróżniasz - czy czujesz się wyjątkowy? Bóg stworzył każdego z nas jako kogoś unikalnego i pięknego, stworzył nas na Swój obraz, stworzył każdego z nas tak pięknego, jak róża.

Jednak życie potrafi uwydatnić nie piękno, które posiadamy, nie nasze wyjątkowe błogosławieństwa, nie obraz Boga, na jaki zostaliśmy stworzeni, ale nasze wady, nasze błędy i złe wybory, złe nawyki i wątpliwe postawy, nasze grzechy i brzydotę. Zbyt wielu ludzi podkreśla negatywy, które widzą, a następnie nas przygnębia, zwracając uwagę na nasze niepowodzenia i problemy. Często napotykamy przeszkody i trudności w spełnieniu wszystkiego, czego Bóg pragnie, w osiągnięciu naszego Boskiego potencjału.

Zamiast pięknej róży, „dzięki” naszemu otoczeniu po kolei tracimy z oczu to, co dobre i piękne. Słyszymy te negatywne głosy i ostatecznie dajemy im wiarę. Niekiedy sami pozbawiamy się naszej wyjątkowości z powodu własnych błędów i grzechów. Tracąc piękno Boskiego obrazu, tracimy nadzieję i wiarę, że zmiana i odnowa są możliwe. Akceptujemy nawet naszą ułomność i brzydotę jako coś normalnego. Identyfikujemy się ze zniszczonym obrazem, który widzi w nas otoczenie. Nie jesteśmy już piękną różą, ale złamanym kwiatem i dlatego wrzuca się nas do kosza na śmieci.

***

Jednak Jezus Chrystus nigdy nie widzi nas tak, jak widzi nas świat. Wie, na czyje podobieństwo zostaliśmy stworzeni. Zna ogromny potencjał, jaki posiadamy. Bez względu na to, jak się zatraciliśmy, jak „brzydcy” się staliśmy, nasza nieatrakcyjność nie odstrasza Go, ponieważ widzi w nas coś innego. Widzi w głębi nas dobro i piękno - bez względu na to, jak bardzo ukryliśmy te cnoty.

Dlatego w ewangelicznej opowieści o Zacheuszu słyszymy, jak Jezus mówi: „Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, by szukać i zbawić tego, który zginął”. Pomyśl o tym. Syn Człowieczy przyszedł odszukać i ocalić tego, który zginął. Jezus nie jest zainteresowany potępieniem kogokolwiek. Nikt nie jest dla Niego przegranym. Widzimy, jak traktuje ludzi przez całe swoje życie. Nigdy z nikogo nie rezygnuje. Bez względu na to, jak bardzo zepsuty, oszpecony lub brzydki stał się człowiek, i bez względu na to, jak bardzo społeczeństwo go odrzuca i potępia, Chrystus nigdy nie widzi go takim, jakim widzi go świat. Patrzy poza ciemność i przywołuje piękno ukryte głęboko w środku. Przypomina nam o utraconej Boskiej tożsamości w każdej osobie i przywołuje ją.

Spójrz na Zacheusza. Ze światowego punktu widzenia był bogaty, prowadził wygodne życie i na pewno miał wpływ, a nawet władzę, pracując dla Rzymian. A jednak ludzie z jego własnego narodu nienawidzili go i gardzili nim. Społeczeństwo żydowskie nie mogło znieść celników, ponieważ byli zdrajcami, pracującymi dla Rzymian. Zacheusz nie tylko zbierał podatki dla wroga, ale stał się bogaty okradając swój lud. Społeczeństwo żydowskie utożsamiało poborców podatkowych z mordercami i przestępcami, ze strasznymi grzesznikami, bez nadziei i możliwości odkupienia. Właściwie poborcy podatków nie byli mile widziani nawet w świątyni.

Wiedząc to, wyobraź sobie ogromny tłum podążający za Jezusem, słuchający Jego słów, być może widzący jakiś cud, dzięki któremu rósł religijny zapał; nagle wszystko zostaje przerwane, gdy Jezus widzi Zacheusza siedzącego na drzewie i woła tego znienawidzonego poborcę podatkowego. Zacheusz chciał zobaczyć Jezusa, a ponieważ był niski, pobiegł przed tłum i wspiął się na drzewo, aby Go po prostu ujrzeć.

W końcu jednak to nie Zacheusz ujrzał Jezusa, ale ujrzał go Pan, spojrzawszy w serce celnika. Jezus zobaczył w Zacheuszu coś, czego tłum nie widział. Dlatego właśnie to Chrystus zaprasza samego siebie na wizytę w domu Zacheusza. Tłum jest oszołomiony. Nie tylko zszokowany, ale nawet zły. Dlaczego Jezus miałby wejść do domu znanego grzesznika? Dlaczego ten rabbi samego siebie miałby skazywać na wstyd, jedząc z celnikiem? Jak śmie spędzać czas z tak wzgardzoną i nikczemną postacią?

Podczas gdy tłum był poruszony, warto zauważyć, że Zacheusz chętnie i radośnie przyjmuje Jezusa do swojego domu. Tak, jest w szoku, że Jezus chce przyjść do niego, ale mimo to z radością i otwartym sercem przyjmuje Go.

To wtedy Jezus otwarcie mówi do tłumu: „Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, by szukać i zbawić tego, który zginął”. Oczywiście wiedział, że Zacheusz był zagubioną duszą. Oczywiście wiedział wszystko o korupcji i złu tego poborcy podatkowego, o tym, jak niszczył życie ludzi, okradając biednych w celu wzbogacenia się. Oczywiście wiedział, że otoczenie nienawidziło tego człowieka i gardziło nim za jego zło. Boską misją Jezusa było jednak znalezienie i zbawienie tego, który zginął.

Dlatego decyduje się udać się do domu Zacheusza, spotkać się z celnikiem tam, gdzie ten czuł się komfortowo, by nawiązać z nim kontakt, a potem podnieść go i przywołać z powrotem do jego pierwotnego ja. Jezus chciał przywołać piękno, które było głęboko w nim ukryte.

***

„Coś w tobie widzę”. To właśnie mówi Jezus nie tylko do Zacheusza, ale do każdego z nas. „Widzę w tobie coś dobrego. Widzę w tobie piękno - bez względu na błędy, jakie popełniłeś w swoim życiu. Widzę w tobie dobroć - pomimo twoich grzechów i wszelkiego złamania. Przyszedłem, aby cię odszukać i ocalić tego, który zginął”.

Taka jest postawa Boga i do jej naśladowania powołani są Jego wyznawcy. Czy możemy być ludźmi, którzy widzą dobro w innych, zamiast ich osądzać? Czy możemy być ludźmi, którzy koncentrują się na pięknie - zamiast na brzydocie innych? Tak jak Bóg wprowadza do naszego życia specjalnych ludzi, którzy działają jako Jego narzędzia, tak i my jesteśmy powołani, aby stać się narzędziami w ręku Boga, budować innych, znajdować Zacheuszy tego świata i nie potępiać ich, ale wskazywać na dobro w nich, przypominając im o ich Boskim potencjale oraz dodając im otuchy i pomagając im w ponownym odkryciu planów, jakie Bóg ma dla nich.

Czy możemy zachowywać się jak Jezus i chcieć sięgnąć do śmietników życia, do których społeczeństwo wyrzuciło zbyt wielu ludzi, i czy możemy ich wyciągnąć z kosza na śmieci i przywrócić im zdrowie? Jezus robi to dla każdego z nas. Czy my też możemy to zrobić dla siebie? Może razem z naszym Panem pomożemy sobie nawzajem w ponownym odkryciu piękna Jego Boskiego obrazu, głęboko w nas ukrytego.

o. Luke A. Veronis

za: pravmir.com

fotografia: Ursiy /orthphoto.net/