Dzieci na Liturgii III - cz. 1

tłum. Justyna Pikutin, 13 lutego 2021

“Mamo, długo jeszcze?” - to chyba podstawowe pytanie dziecka, które zostało przyprowadzone do cerkwi na całe nabożeństwo bądź większą jego część.

Liturgia to “wspólne dzieło”, wspólne nabożeństwo, podczas którego sprawowany jest sakrament Eucharystii, a chleb i wino przeistaczają się w Ciało i Krew Chrystusa. To sakrament, tajemnica Życia. A czym jest ona w oczach dziecka? Pięknie śpiewa chór, wokół piękne ikony i freski. Raz śpiewają, a raz - czytają. Czasami kadzą. Duchowni ubrani w piękne szaty to wchodzą, to wychodzą. Jeśli dziecko nie rozumie, co to wszystko znaczy, co właściwie jest śpiewane / czytane, po co i dlaczego tak “wchodzą i wychodzą” to całe nabożeństwo rzeczywiście staje się oczekiwaniem: “kiedy już będzie koniec”. Pójść na podwórko, poczytać książkę, pobawić się z kolegami - to sposoby na przeczekanie niekończącego się nabożeństwa. A jeśli na podwórko nie puszczają, to trzeba stać, przestępując z nogi na nogę, i bezustannie czekać. Czasami nawet nic nie widać - wokół same plecy. Czasami można zrozumieć, co właściwie śpiewają, a czasami - niestety nie... Niewątpliwie, są takie dzieci, które uważnie śledzą nabożeństwo. Są dzieci, które już w wieku 7-8 lat, stojąc na nabożeństwie, nawet nie rozumiejąc co się dzieje, są w stanie skupić się na modlitwie, jeśli nie na tej ogólnej - to na swojej osobistej. Jednak dla większości dzieci nabożeństwo okazuje się zbyt nudnym zajęciem i często dzieje się tak dlatego, że po prostu nie rozumieją.

A przecież nauczyć się rozumieć, co się dzieje na nabożeństwie - w pierwszej kolejności na Liturgii - to niemalże najważniejsze zadanie edukacji i wychowania naszych dzieci!

Liturgia jako edukacja

Kiedy dzieci nauczą się choć trochę rozumieć Liturgię, to pojawi się szansa, że przestaną się nudzić podczas tego najważniejszego nabożeństwa. Przestaną postrzegać służbę Bogu i czas sprawowania Eucharystii - przeogromnego cudu i tajemnicy życia - jako czas bezustannego oczekiwania.

Kiedy nauczą się choć trochę rozumieć Liturgię, pojawi się szansa, że podczas nabożeństwa będą myślały o tym, co dzieje się w świątyni i zaczną częściej zwracać swoją duszę i serce w stronę Boga.
Kiedy dzieci nauczą się choć trochę rozumieć Liturgię - to nabożeństwo samoistnie będzie je uczyło, da im najprawdziwsze wykształcenie. Zdecydowanie nawet niemowlęta, niezdolne jeszcze do rozumienia, otrzymują łaskę oświecenia, przystępując do św. Eucharystii. Jak mówił św. Paisjusz, nudzić się podczas obecności w cerkwi - to mimo wszystko znaczy płynąć na cerkiewnej łodzi. Jednak im człowiek staje się starszy, tym ważniejsze staje się dla niego świadome uczestnictwo w nabożeństwie.

Rosyjski filozof Ivan Kirejewski pisał:
Nasze nabożeństwo zamyka w sobie pełną i dokładną wykładnię nie tylko tych dogmatów, o których naucza się w szkołach, ale również prawie wszystkich problemów, które mogą martwić dociekliwość oświeconego umysłu. Dlatego też, gdyby nasz naród, chodząc do cerkwi rozumiał nabożeństwo, nie potrzebowałby nauki katechizmu - przeciwnie, wiedziałby bez porównania więcej niż to, czego można dowiedzieć się z katechizmu i każdą prawdę wiary poznałby nie poprzez pamięć, a modlitwę, oświecając zarówno umysł jak i serce”. [1]

Wszystko to dotyczy tak dorosłych, jak też dzieci. Uczestnictwo w nabożeństwie, uczestnictwo rozumem i sercem - to wychowanie w wierze i nauka wiary. Wykształcenie, które uczy zarówno dziecko, jak i dorosłego we wszystkich możliwych obszarach edukacji, ze wszystkich stron jednocześnie.

Sprawiedliwy Mikołaj Kabasilas w swoim “Objaśnieniu Boskiej Liturgii” przypomina, że wszystko, co dzieje się w czasie nabożeństwa, uświęca nas “na dwa sposoby”:
Pierwszy sposób polega na tym, że czerpiemy korzyść z samych modlitw, psalmów i czytań. Modlitwy zwracają nas ku Bogu i wypraszają dla nas odpuszczenie grzechów... A z drugiej strony zarówno przez to, a zarazem poprzez wszystko, co sprawowane jest w celebrze, otrzymujemy uświęcenie również w inny sposób - poprzez to, że w tym wszystkim dostrzegamy obraz Chrystusa, Jego działania w stosunku do nas i Jego cierpienia. Gdyż zarówno w psalmach, jak i czytaniach oraz w tym wszystkim, co sprawowane jest przez duchownych jako kontynuacja świętych czynów, zobrazowane jest budownictwo Zbawiciela... dlatego wszyscy, którzy na to patrzą, wszystkie okoliczności mogą zobaczyć na własne oczy”. [2]

Jednak jeśli nasze dzieci ledwo słyszą słowa modlitw, ledwo wychwytują jakieś znajome związki wyrazowe, jeśli nawet nie wyobrażają sobie, jakie w czasie nabożeństwa dokonywane są czynności, to jak to wszystko może “obrazować budownictwo Zbawiciela”? Jeśli to wszystko dla naszych dzieci - to czarna magia, nawet w jaśniejącej świątyni...?

Przypisy:
[1] Iwan Kirejewski, „Notatka o kierunku i metodach nauczania początkowego narodu rosyjskiego” /Kirejewski I.W. , Duchowe podstawy rosyjskiego życia
[2] Sprawiedliwy Mikołaj Kabasilas, Objaśnienie Świętej Liturgii

Anna Saprykina

za: pravoslavie.ru

fotografia: szolucha.w /orthphoto.net/