Dzieci na Liturgii II - cz. 2

tłum. Justyna Pikutin, 09 stycznia 2021

By przyjść na nabożeństwo z dzieckiem na rękach, trzeba wziąć pod uwagę możliwości swojej pociechy i konieczność przestrzegania “harmonii” nabożeństwa. Jednak wziąć ze sobą do cerkwi niemowlę jest o wiele łatwiej, niż przyprowadzić dzieci w starszym wieku. Do ukończenia 6 miesięcy, a czasami nawet dłużej, dzieci w czasie nabożeństwa mogą po prostu spać. Zdarza się, że dziecko od urodzenia, z łona matki na tyle przyzwyczaja się do nabożeństwa, że rodzinna atmosfera samoistnie je uspokaja. Nie zawsze udaje mi się spokojnie postać na nabożeństwie choć przez pół godzinki: przedszkolaki, dzieci w młodszym wieku szkolnym, a nawet te nastoletnie często z różnych powodów wymagają uwagi. Jednak kiedy trzymam w ramionach 2-3 miesięczne niemowlę, czasami udaje się, “jak w młodości”, dłużej skupić się modlitwie: dziecko śpi, a mąż pilnuje pozostałych dzieci.

Czasami wyręczyć może fotelik samochodowy. Rodzice jeżdżący samochodami przenoszą śpiące w foteliku dziecko z samochodu wprost do cerkwi. Dziecko spokojnie śpi, rodzice w spokoju wznoszą swoje modlitwy. Kiedy nie ma samochodu, dziecko może zasnąć w wózku w drodze do świątyni i wtedy z wózkiem rodzice wchodzą do cerkwi. Oczywiście, nie zawsze plan udaje się zrealizować, zdarza się, że właśnie teraz maluch nie chce zasnąć lub dobrze śpi - a przy wejściu do świątyni budzi się. W takiej sytuacji można modlić się na zmianę: tata w cerkwi - mama z dzieckiem na podwórku, a później wymiana.

Czasami dziecko łatwiej zasypia na rękach mamy. Kiedy jedziemy do świątyni na początek nabożeństwa (co zdarza się raczej rzadko), biorę ze sobą składane krzesełko z oparciem i jeśli się uda, to dziecko będzie leżało cicho na rękach lub nawet spało przez całą Liturgię. Jeśli głęboko zaśnie, to niestety nawet w czasie Ewangelii lub Kanonu Eucharystycznego trzeba będzie siedzieć, by nie zakłócać snu dziecka. Jednak w ten sposób mama będzie mogła się pomodlić i dziecko nie będzie przeszkadzało pozostałym modlącym się ludziom.

Jednak często niemożliwym jest by się pomodlić przy małym dziecku z przyczyn architekturo - technicznych. Niemowlęta nie zawsze zgodnie z planem chcą jeść i zupełnie niezgodnie z planem brudzą pieluchy - i te problemy w wielu świątyniach są nie do rozwiązania.

Jest to oczywiście pytanie do proboszczów, parafii i duchowieństwa danej świątyni: na ile są oni w stanie pomóc w takich sytuacjach. Przy odrobinie dobrych chęci praktycznie zawsze cerkiew może zapewnić rodzicom z dziećmi jakiekolwiek pomieszczenie, jakąś stróżówkę, składzik, gdzie nawet niewygodnie, ale można będzie przebrać lub nakarmić dziecko. Teraz, kiedy mamy mokre chusteczki, nawet zlew nie jest szczególnie potrzebny - po prostu oddzielne pomieszczenie, jakikolwiek stół i kilka krzeseł lub nawet stara kanapa. To oczywiście nie jest moja propozycja i zupełnie nie mój pomysł - w niektórych świątyniach są wydzielone takie pomieszczenia, stołówka, “chrzcielnica” czy też inne pomieszczenie może stać się “pokojem matki z dzieckiem”.

Kiedy przy świątyni dostępne jest pomieszczenie, gdzie można zajść z dzieckiem, to jest to również pomoc dla innych ludzi, by mogli spokojnie się pomodlić. Przecież jeśli to pomieszczenie jest w samej cerkwi, to można tam szybko wynieść rozhisteryzowane dziecko i tam spróbować je uspokoić. Ludziom, którym przeszkadzają krzyki dzieci w czasie nabożeństwa - w sumie, czy to w ogóle może nie przeszkadzać? - można zaproponować zorganizowanie takiego pomieszczenia przy świątyni.

Anna Saprykina

za: pravoslavie.ru

fotografia: ivu /orthphoto.net/