Radość dla niedoskonałych ludzi tego świata

tłum. Gabriel Szymczak, 03 stycznia 2021

Hbr 11, 9-10, 32-40; Mt 1, 1-25

Niedawno słuchałem podcastu, w którym podkreślono, że porównywanie się z innymi ludźmi często sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi. Jest to najwyraźniej jeden z największych problemów z mediami społecznościowymi, ponieważ ludzie zwykle publikują takie zdjęcia i wiadomości o sobie, które sprawiają, że wyglądają, jakby ich życie było idealne. Ponieważ wiemy, że nasze życie nie jest doskonałe, te obrazy innych łatwo podsycają poczucie nieadekwatności i niepewności.

Genealogia Pana w Ewangelii św. Mateusza śledzi ludzkie pochodzenie Zbawiciela przez wiele pokoleń wstecz, aż do Abrahama. Historia przodków Chrystusa, którzy przez stulecia pomogli w przygotowaniu drogi wcielenia Boga-Człowieka, z pewnością nie przypomina postu na Facebooku. Stary Testament realistycznie przedstawia ich jako niedoskonałych członków Jego drzewa genealogicznego. Ponieważ my jesteśmy nieidealnymi odbiorcami wypełnienia się Bożych obietnic w Jezusie Chrystusie, nie powinniśmy dźwigać ciężaru utrzymywania fałszywego pozoru doskonałości w oczach naszych bliźnich lub w naszych własnych. Naszym celem jest upodobnienie się do Boga w świętości, ale będziemy jedynie siebie oszukiwać, jeśli pomyślimy, że już to osiągnęliśmy.

Niedługo po tym, jak Bóg powiedział mu, że będzie błogosławiony jako ojciec wielu, Abraham oddał swoją żonę Sarę faraonowi, zachęcając ją, by powiedziała, że jest jego siostrą (Rdz 12). Później, kiedy byli niecierpliwi z powodu ich niezdolności do poczęcia, Abraham spłodził dziecko z Hagar, służącą Sary (Rdz 16). To skandaliczne historie o wierze i małżeństwie założycielskiej pary narodu hebrajskiego. Niemniej jednak Bóg działał przez nich, aby przynieść światu zbawienie. Kiedy Bóg powołał Mojżesza, aby wyprowadził Hebrajczyków z Egiptu podczas Wyjścia, ten znajdował wymówkę za wymówką, aby uniknąć tego zadania (Wj 4). Nawet po wyzwoleniu Izraelici oddawali cześć złotemu cielcowi (Wj 32) i chcieli wrócić do Egiptu, ponieważ narzekali na trudności wędrówki po pustyni (Wj 16). Biblia nie przedstawia wyidealizowanego poglądu na przodków Pana, ale zamiast tego pokazuje, że Bóg pozostał wierny Swoim łaskawym obietnicom, złożonym potomkom Abrahama pomimo ich wielu błędów.

Pierwszą kobietą wymienioną w genealogii u św. Mateusza jest Tamar, która zaszła w ciążę ze swoim teściem, Judą. Jako wdowa przebrała się za prostytutkę, kiedy nie chciał jej oddać swojego najmłodszego syna, aby spełnić wymogi małżeństwa lewiratu (Rdz 38). W genealogii wymienieni są Juda, Tamar i bliźniacy, których poczęli. To drzewo genealogiczne obejmuje również Rachab, nierządnicę - pogankę, która chroniła dwóch hebrajskich szpiegów przed podbiciem Jerycha (Joz 2). Jest wymieniona jako matka Booza, Żyda, który poślubił Moabitkę Rut, mimo że Stary Testament wyraźnie zabraniał takich małżeństw (Rut 4). Niemniej jednak Booz i Rut są wymienieni jako pradziadkowie Dawida. Następnie czytamy, że „Dawid był ojcem Salomona z żony Uriasza”. Dawid popełnił cudzołóstwo z Batszeebą, która zaszła w ciążę, a następnie zabił Uriasza w bitwie, aby ukryć to, co zrobił (2 Sm 11). Napisał Psalm 50 (51) jako żal za swój wielki grzech. Oczywiście w tych relacjach nie ma nawet cienia ludzkiej doskonałości.

Mateuszowy opis drzewa genealogicznego przygotowuje nas na Zbawiciela, jakiego spotykamy w Jezusie Chrystusie. Nawet jeśli Jego przodkowie zgrzeszyli, On przyszedł, aby okazać miłosierdzie tym, którzy nie zdołali wypełnić Bożych zamierzeń względem nich. Jego ród obejmował nawet pogan, a On uczynił wszystkich wierzących w Niego dziedzicami obietnicy złożonej Abrahamowi.

Być może słyszeliśmy historię poczęcia i narodzin Zbawiciela tyle razy, że już nas to nie szokuje. Nie wolno nam jednak nigdy zapominać, że narodził się On w okolicznościach, które były dość szokujące, ponieważ idea dziewiczego poczęcia i narodzin była tak samo dziwna w pierwszym wieku, jak i dzisiaj. Okoliczności Jego poczęcia były naprawdę bulwersujące i nie pasowały do niczyich konwencjonalnych założeń, ponieważ Jego nastoletnia, dziewicza Matka zaszła w ciążę poprzez cud Ducha Świętego. Józef, starszy mężczyzna, z którym została zaręczona, jako jej opiekun był przerażony stwierdziwszy, że jest ona w ciąży. Wiedząc, że nie jest ojcem, planował po cichu się z nią rozstać, ale nie zrobił tego - po tym, jak anioł powiedział mu we śnie o cudownym, dziewiczym poczęciu Zbawiciela.

Łatwo jest nam również zapomnieć, jak szokująca była działalność naszego Pana. Przeciwnicy oskarżyli Go o to, że jest sługą diabła, bluźniercą i że nie jest posłuszny przykazaniom Bożym. Okazywał miłosierdzie poganom, poborcom podatkowym, prostytutkom oraz innym publicznym grzesznikom i prostym ludziom, których odrzucał religijny establishment. Szanowani religijni ludzie, tacy jak faryzeusze i saduceusze, byli zgorszeni tym, czego nauczał i co robił. Nawet Jego najbliżsi wyznawcy uważali Jego śmierć na krzyżu za znak całkowitej porażki, która nigdy nie przydarzyłaby się prawdziwemu Mesjaszowi. Kiedy grób stał się pusty trzy dni później, a On sam powstał w chwale, nastąpił inny rodzaj skandalu. W szokująco niekonwencjonalny sposób Chrystus uczynił to, czego nawet najbardziej prawi ludzie Starego Testamentu nie byliby w stanie osiągnąć. Przezwyciężył śmierć i uczynił grobowiec bramą do życia wiecznego w Królestwie Bożym.

Jedynym sposobem, aby zająć nasze miejsce w wielkim dziedzictwie, które przygotował Chrystus, jest wiara, czyli powierzenie się Jemu. Jeśli zamiast tego ofiarujemy się fałszywym bogom szacunku społecznego lub zachowaniu iluzji doskonałości w oczach innych, po prostu zbudujemy przeszkody w pełniejszym przyjęciu Zbawiciela w naszych sercach podczas Jego Narodzin. Jego Królestwo pozostaje skandalem dla tego świata i istnieje poważne napięcie między szukaniem spełnienia w chwale naszych bliźnich, a znalezieniem uzdrowienia naszych dusz. Dzisiejsze czytanie listu stwierdza, że „przez wiarę [Abraham] przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta, zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg”. Jeśli naprawdę zjednoczymy się z Chrystusem w świętości, pozostaniemy obcymi i cudzoziemcami w stosunku do konwencjonalnych oczekiwań, gdy będziemy podróżować, aby objąć pełnię naszej obietnicy. Będziemy w Niego wierzyć, a nie daremnie starać się nadać sens i cel naszemu życiu poprzez spełnianie oczekiwań jakiejkolwiek grupy lub jednostki, w tym naszych.

Jako ci, którzy otrzymali pełnię obietnicy, jesteśmy nawet jeszcze bardziej niedoskonali niż przodkowie Chrystusa. Nie możemy ukrywać naszej niedoskonałości, ale zamiast tego musimy otwierać złamanie naszych dusz na uzdrowienie, które Zbawiciel przyniósł światu dzięki swoim Narodzinom. Musimy odwrócić się od naszych konwencjonalnych rozrywek i wymówek, by skonfrontować się z prawdą o tym, gdzie jesteśmy w relacji z Panem. Dlatego musimy poświęcić się modlitwie, spowiedzi i pokucie za nasze grzechy, postowi od najbogatszego i najbardziej smakowitego pokarmu oraz wyrzec się siebie, służąc potrzebującym.

Kończąc nasze przygotowania do przyjęcia Zbawiciela w Jego Narodziny, nie zwracajmy uwagi na wywarcie wrażenia na innych, ale zamiast tego przyjmijmy niesamowitą radość tych, którzy otrzymali zbawienie, o którym nigdy nie myśleli, że jest możliwe i którego nigdy nie mogliby sobie sami dać.
Taka radość nie jest tym samym, co jakiekolwiek ziemskie zadowolenie, ale jest przedsmakiem wiecznego życia w Królestwie, które nie jest z tego świata i które nieuchronnie pojawi się w jego oczach jako zgorszenie. Niech ta radość stanie się charakterystyczna dla nas, gdy przygotowujemy się na przyjęcie naszego Pana.
 
o. Philip LeMasters

za: Eastern Christian Insights

fotografia: alik /orthphoto.net/