Dziękuj w każdym czasie

tłum. Gabriel Szymczak, 27 grudnia 2020

Każdego dnia po przebudzeniu mamy do wyboru - czy wyrazimy wdzięczność i dziękczynienie Bogu za ten szczególny dzień ze wszystkimi błogosławieństwami, które nas czekają, czy też zdecydujemy się skupić na problemach i niepewnościach życia, pozwalając obawom kontrolować nasze spojrzenie na świat.

Wszyscy znamy pozytywnych i podnoszących na duchu ludzi, których życie jest pełne wdzięcznego, żywego ducha, i którzy promieniują zaraźliwą radością, wewnętrznym zadowoleniem oraz głębokim szczęściem. Ci ludzie zachęcają, budują i wręcz odżywiają sobą wszystkich, których spotykają. Stoją w jaskrawym kontraście z innymi, którzy decydują się skupić na negatywach, narzekają na niesprawiedliwość życia, na wszystko, czego nie mają,  i którzy wysysają ducha z naszego życia.

Musimy zdać sobie sprawę, że wybór, którego dokonujemy każdego dnia, jasno odzwierciedla autentyczność naszej relacji z Jezusem Chrystusem oraz nasze zrozumienie prawosławnej wiary chrześcijańskiej i życie zgodnie z nią. Trwanie w Chrystusie i zamieszkiwanie w nas Jego Ducha automatycznie oznacza życie pełne wdzięczności i dziękczynienia!

Jeśli staramy się chodzić z naszym Panem od chwili, gdy się budzimy, aż do końca każdego dnia i świadomie staramy się przebywać w Jego pełnej miłości obecności, całe nasze spojrzenie na życie nie może być inne niż pełne uznania i wdzięczności.

Nasz kochający, miłosierny i współczujący Stwórca i Ojciec czuwa nad nami, idzie z nami, prowadzi nas we wszystkich naszych krokach, niesie nas, gdy jesteśmy zmęczeni lub boimy się, pociesza w chwilach udręki i ostatecznie wypełnia nas obfitością swego Ducha i ciągłą obecnością. Jeśli rozumiemy i wierzymy w Jego wszystkie dane nam - ukochanym dzieciom - drogocenne obietnice, jak możemy nie wyrażać nieustannej wdzięczności i dziękczynienia za całe życie?

Nasza wiara chrześcijańska głosi Dobrą Nowinę o bezwarunkowej, niekończącej się, osobistej miłości Boga - o Boskiej miłości, która przewyższa wszystkie inne błogosławieństwa. To miłość, która wybacza nam nasze niezliczone i ciągłe grzechy. Miłość, która widzi naszą wartość i ceni nas w naszej wyjątkowości. Miłość, która leczy nas z najgłębszego załamania, samotności i choroby. Miłość, która nie opuszcza nas w ostatnich chwilach życia i w śmierci, ale daje nam nadzieję, a nawet zwycięstwo nad samą śmiercią. Miłość, która trwa do wieczności!

Jeśli rozumiemy naszą wiarę i szczerze staramy się iść za Jezusem Chrystusem, i pozwalamy Jego Duchowi mieszkać w naszych sercach i umysłach, pozytywne i wdzięczne nastawienie staje się pięknym i widocznym owocem naszej wiary.

Święci w całej historii świata przejawiali tego radosnego i łaskawego ducha pomimo wszelkich niesprawiedliwości, trudności i wyzwań, z którymi się borykali. Zrozumieli podstawowy element autentycznego życia chrześcijańskiego - że Bóg jest zawsze z nami i nigdy nas nie opuści. Nic nie może nas oddzielić od miłości Chrystusa! A zrozumienie tego stworzyło wdzięczne serce!

Apostoł Paweł był tym, którego niesprawiedliwie bito, więziono, wyśmiewano, odrzucano, który często był bliski śmierci tylko dlatego, że próbował dzielić się z innymi dobrą nowiną o Jezusie Chrystusie. W pewnym momencie swojego życia napisał nawet: „Do ostateczności i ponad siły byliśmy doświadczani, tak iż zwątpiliśmy, czy uda się nam wyjść cało z życiem”. Jednak jego sytuacja nie doprowadzała go do rozpaczy ani do pesymizmu. W rzeczywistości było odwrotnie, jego duch wdzięczności tylko się wzmagał.

Pisał: „Lecz właśnie w samym sobie znaleźliśmy wyrok śmierci: aby nie ufać sobie samemu, lecz Bogu, który wskrzesza umarłych. On to wybawił nas od tak wielkiego niebezpieczeństwa śmierci i będzie wybawiał. Tak, mamy nadzieję w Nim, że nadal będzie nas wybawiał" (2 Kor 1, 8-10).

Św. Paweł miał wszelkie logiczne powody, by narzekać i pesymistycznie patrzeć na życie. Zamiast tego zdecydował się pozwolić, aby każda sytuacja zbliżała go do Boga, ufał miłosiernemu współczuciu i obfitej łasce naszego Pana. Mógł powiedzieć swoim współwyznawcom: „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! ... nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia ... A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę" (Flp 4, 11-13; 19).

Św. Paweł dziękuje Bogu nawet za dany mu „oścień dla ciała, wysłannika szatana, aby go policzkował”, ponieważ nauczył się bezcennej lekcji, że „wystarczy mu łaski Bożej. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 7-9).

Św. Jan Chryzostom, który nauczał tysiące ludzi, którzy kochali go jako biskupa Antiochii w IV wieku, a następnie osiągnął najwyższą pozycję w Kościele jako arcybiskup Konstantynopola, zakończył swoje życie na wygnaniu, kiedy bizantyjska cesarzowa zwróciła się przeciwko niemu... Był zmuszony maszerować przez mroźne, zimowe śniegi aż do śmierci, a mimo to jego ostatnie zapisane słowa to: „Chwała Bogu za wszystko!” Mimo swojej sytuacji rozumiał, że „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28) i w ten sposób mógł z wdzięcznością stawić czoła nawet swojemu cierpieniu!

Kiedy w USA obchodzimy nasze narodowe Święto Dziękczynienia, jest to wspaniały czas, aby zastanowić się, jaką rolę w naszym codziennym życiu odgrywa wdzięczność i jak możemy uczynić dziękczynienie bardziej centralną częścią tego, kim jesteśmy.

Jednym prostym, ale potężnym nawykiem, od którego każdy z nas może zacząć, jest rozpoczęcie dnia z postawą wdzięczności. Zanim każdego ranka wstaniemy z łóżka, uczyńmy znak krzyża, a potem podziękujmy Bogu za 5 rzeczy w naszym życiu. Każdego ranka przez cały tydzień starajmy się dziękować Bogu za 5 różnych rzeczy. Jeśli zaczniemy każdy dzień i tydzień w ten sposób, pomoże to pielęgnować i pobudzać ducha dziękczynienia i wdzięczności.

o. Luke A. Veronis

za: pravmir.com

fotografia: palavos /orthphoto.net/