Dzieci na Liturgii - cz. 5

tłum. Justyna Pikutin, 26 grudnia 2020

Cała ta rytmiczność, regularność chodzenia do świątyni potrzebna jest w pierwszej kolejności po to, by prawdziwie bezustannie uczestniczyć w cerkiewnych nabożeństwach i całą rodziną przystępować do św. Eucharystii.

Oczywiście można modlić się również w domu. Trzeba modlić się w domu, a nawet czasami pożytecznym jest przeczytanie tekstów liturgicznych w domu. W sytuacji kwarantanny doświadczenie domowych nabożeństw stało się niezwykle ważne dla wielu ludzi i rodzin. Jednak mimo wszystko w naszym życiu powinno być także cerkiewne, powszechne nabożeństwo, o czym w swoim liście wspominał św. Synod Biskupów (patrz: cz. 3 cyklu, przyp. tłum). O tym mówiło i pisało wielu teologów i ojców Kościoła. Przywołam jedynie proste słowa św. starca Paisjusza:

Spójrz, osobista modlitwa jest przygotowaniem do modlitwy powszechnej. Wspólna modlitwa, z perspektywy jakości może być słabsza niż osobista, ponieważ w cerkwi nie czujesz się tak swobodnie, jak wtedy, gdy znajdujesz się sam ze sobą. Jednak z perspektywy siły, jest ona silniejsza, ponieważ modlą się wszyscy razem: jeden wkłada w modlitwę więcej siły, inny - więcej ciepła itd. W ciągu tych 2-3 godzin, kiedy trwa nabożeństwo, ty też powinnaś być w świątyni, by modlić się razem ze wszystkimi. Co powiedział Chrystus? “Gdzie bowiem jest dwóch lub trzech zgromadzonych w imię Moje, tam jestem pośród nich.” (Mt 18, 20)

Podczas najważniejszego nabożeństwa, podczas wspólnego dzieła - św. Liturgii, na którą zazwyczaj przychodzimy do świątyni w niedzielny poranek, dokonuje się sakrament odrodzenia i nieśmiertelności, jak to św. Jan z Kronsztadu nazwał Eucharystię. Jak mówił św. Hilarion (Troicki), “prawdziwe życie możliwe jest wyłącznie przy bliskim naturalnym, jak to mówią, realnym zjednoczeniu z Chrystusem w sakramencie Eucharystii”. Tak w ogóle “Liturgia - to życie”. Być na nabożeństwach, przystępować do św. Eucharystii, przyprowadzać dzieci do świątyni - to po prostu... żyć. Jest to jednocześnie odpowiedź na pytanie: po co przychodzić do cerkwi razem z dziećmi.

Jednak, oczywiście, pozostaje jeszcze bardzo wiele pytań. Przecież nawet jeśli regularnie przychodzimy do świątyni, jeśli przynosimy dzieci od urodzenia - to jeszcze nie znaczy, że wszystko będzie proste. Jak w czasie nabożeństwa poradzić sobie z dzieckiem karmionym piersią? Czym zająć znudzonego 4-latka? Co robić, jeśli dzieci w starszych klasach uczą się 6 dni w tygodniu po 18 godzin i niedziela to jedyna możliwość, by dłużej pospać? I w końcu, przecież przychodzimy do cerkwi nie tylko po to, by postać, pobyć - jak więc wyjaśnić dzieciom znaczenie tego, co dzieje się w czasie nabożeństwa? Spróbujemy to wyjaśnić w kolejnych rozdziałach. A zatem ciąg dalszy nastąpi.

Anna Saprykina

za: pravoslavie.ru

fotografia: M.Pipile /orthphoto.net/