Pracuj ciężko, módl się intensywnie

tłum. Gabriel Szymczak, 14 listopada 2020

Hasło „Pracuj ciężko, baw się ostro” od lat stanowi kultowy standard kultury korporacyjnej. Początkowo oznaczało bycie tak samo zaangażowanym w codzienną pracę, jak w zajęcia pozazawodowe, ale szybko przekształciło się w świetną wymówkę dla irracjonalnych i destrukcyjnych zachowań po godzinach pracy, takich jak nadużywanie alkoholu, branie narkotyków, ostre imprezy itp. Co więcej, pomysł przeniknął ze swego pierwotnego środowiska korporacyjnego do naszych domów, przenosząc nawet nasze codzienne życie w dwuwymiarowy wszechświat pracy i zabawy; wszystko, co robimy, mieści się w jednym z tych dwóch segmentów.

Świętym Graalem szczęśliwego życia staje się zatem znalezienie równowagi między karierą a czasem wolnym. Mnóstwo książek dotyczących samopomocy wykorzystuje tę filozofię, próbując przekazać magiczną formułę, która zapewni doskonałą harmonię naszej pracy i nawyków związanych z zabawą.

Konsekwencją tego modus vivendi jest to, że złożone doświadczenie życiowe jest praktycznie zredukowane do wielu godzin pracy i takiej ilości rozrywki, jaką może pomieścić doba. Kariera i życie towarzyskie stają się jedynymi ważnymi rzeczami w życiu.

Ojciec z góry Athos powiedział mi kiedyś, że ludzie nie mają czasu dla Boga, ponieważ są zbyt zajęci graniem we frywolne gry. Jest to bardzo niewygodna prawda w dzisiejszym społeczeństwie, w którym wszelkiego rodzaju artyści reprezentują jeden z najlepiej opłacanych segmentów populacji. Potwierdza to bardzo powierzchowne podejście do prawdziwego celu naszego ograniczonego czasu na ziemi.

Uwaga ta nie wskazuje jednak, że Kościół odmawia swoim wiernym prawa do wypoczynku, a wręcz przeciwnie. Poniższa historia z życia św. Antoniego Wielkiego odzwierciedla bardzo mądrą i umiarkowaną postawę Kościoła w tej sprawie:

Myśliwy na pustyni zobaczył Abbę Antoniego bawiącego się z braćmi i był zszokowany. Chcąc mu pokazać, że trzeba czasem zaspokoić potrzeby braci, starzec powiedział do niego: „Włóż strzałę do łuku i mocno strzel.” Tak zrobił. Starzec powiedział: „Strzel jeszcze raz” – tak też zrobił. Wtedy starzec znowu powiedział: „Strzel jeszcze raz”, a myśliwy odpowiedział: „Jeśli tak mocno będę napinać łuk, to go złamię”. Wtedy starzec powiedział do niego: „Tak samo jest z dziełem Bożym. Jeśli rozciągniemy braci ponad miarę, wkrótce się załamią. Czasami trzeba odpuścić, aby zaspokoić ich potrzeby”. Kiedy myśliwy usłyszał te słowa, ogarnęła go skrucha i odszedł, bardzo podbudowany przez starca. Co do braci, to wrócili do domu wzmocnieni.

Niektórzy mogą jednak interpretować tę historię jako licencję na „ciężką pracę, ostrą zabawę”, jednak fabułę należy czytać w kontekście. Osoby zaangażowane w nią to mnisi, prawdopodobnie pustelnicy, prowadzący bardzo surowe życie w izolacji, powściągliwości, pracy fizycznej i modlitwie. Krótki moment relaksu, który obserwował myśliwy, był tylko krótką przerwą podczas dnia poświęconego najważniejszemu celowi ich życia: zbawieniu ich dusz.

To, czego brakuje osobom przyjmującym dewizę „pracuj i baw się”, a co mieli mnisi, to podstawowa prawda, że życie wykracza poza ten świat i dlatego nie powinniśmy koncentrować się na prowadzeniu doskonale przyjemnego i wygodnego ziemskiego życia, ale na zapewnieniu godnego wejścia do Królestwa Niebios. Bez tego celu wszystko zaczyna się i kończy tutaj. Czy naprawdę tak powinno się spędzać życie? W krótkotrwałym cyklu zdobywania środków na przetrwanie i szybkiego ich wydawania na efemeryczną rozrywkę? Czy nie powinniśmy budować w naszym życiu czegoś innego, niż topienie się w ogromnych ilościach alkoholu, napełnianie brzucha w najmodniejszych restauracjach, gorączkowanie się wynikami sportowymi i oglądanie najnowszych hollywoodzkich filmów?

Ale kiedy o tym wszystkim rozmyślać, jeśli cały czas wypełniomy pracą lub zabawą?

Wydaje mi się, że musimy zmienić to motto na coś bardziej w stylu „pracuj i módl się”: pracuj dla swojego zbawienia i módl się, aby Bóg Swoją łaską wypełnił twoje ograniczone i niekompletne dzieła, i zakończył to, co zacząłeś.

o. Vasile Tudora

za: Gladsome Light Dialogues - An Orthodox Blog

fotografia: alik /orthphoto.net/