I ja cię nie osądzam - cz. 2

tłum. Justyna Pikutin, 13 listopada 2020

Kto grzeszy, ten może pójść do swego spowiednika, należy tylko iść nie po to, by otrzymać usprawiedliwienie (biada temu, kto pójdzie w takim celu), a po to, by powiedzieć: “Zgrzeszyłem” - i wtedy wybaczenie przyjdzie jak dar.
Spójrzcie na inną scenę, z Księgi Rodzaju. Adam mówi do Boga:
- Kobieta , którą mi dałeś... (Rdz. 3, 12)
To znaczy “to Twoja wina, ponieważ dałeś mi taką nierozumną kobietę. Ty!”
Kobieta nie wypowiada takich słów, ale również zwala winę na kogoś innego:
- Wąż mnie zwiódł!
I tej chwili Bóg mówi:
- Adamie i Ewo, idźcie precz!

W ich zachowaniu nie ma oznak spowiedzi. Gdyby powiedzieli: “Zgrzeszyliśmy!” - to wszystko byłoby zupełnie inaczej. Upadek Adama nie polegał na zjedzeniu owocu, którego rodzaj św. Ojcowie określają na różne sposoby; to, co uczynił Adam - to czysto duchowy grzech i w danym momencie nie było wskazań dla jego wybaczenia. Gdyby Adam powiedział: “Wybacz mi! Moja żona nie jest winna i wąż również, to ja jestem winny. Ukarz mnie! Zgrzeszyłem. Ponieważ jestem głową mej żony” - w tej chwili zobaczylibyśmy wybaczenie i nie byłoby upadku, czyż nie? Historia ludzkości byłaby zupełnie inna. Jednak tak się nie stało.

Mamy taką grę “to twoja wina”. Jak diabeł mówi Bogu:
- To Twoja wina! To, co ja robię, to Twoja wina. Twoja, ponieważ to Ty uczyniłeś mnie takim!
Tak też inni z nas mówią Bogu te słowa: “To Twoja wina!”
Jednak biada nam, jeśli mówimy Bogu: “To Twoja wina”, ponieważ po takich słowach znika cała nadzieja na to, że Bóg nam pomoże. Czyli to inni są winni. Jak więc ma postąpić Bóg i jak ma nam pomóc?
Wiedzcie, że jeśli ktoś popełnia jakiś grzech lub dopuszcza się zła, ale ukrywa to i usprawiedliwia się, to człowiek taki jest nieszczęśliwy. Oczywiście pozwala on sobie robić co chce, ale jest nieszczęśliwy. Weźmy za przykład Hitlera. Kto by chciał go usprawiedliwiać? A Mussolini? Kto by go usprawiedliwiał? Nawet w swoim otoczeniu, wśród ludzi, których znacie i którzy dopuścili się jakiegoś występku lub przestępstwa, kto będzie ich usprawiedliwiał? Nikt! Wszyscy ich oczerniają, przeklinają, a te przekleństwa stanowią głaz dla ich duszy w tym miejscu, gdzie teraz się ona znajduje. Rozumiecie?

Pewnego razu przyszliśmy do starca Paisjusza, a byli u niego młodzi ludzie i jeden z nich mówi:
- Ojcze, wokół króluje zło! Wszędzie pełno zła i nierówności!
Starzec wysłuchał go, zasmucił się i powiedział:
- Nawet rozbójnicy powierzają najlepszemu i najbardziej uczciwemu spośród nich pilnowanie ukradzionych pieniędzy!
Złodzieje powierzają pieniądze najlepszemu w bandzie, by ten ich nie ukradł. To znaczy, że uczciwość i cnota to skarb i ich wartość nie znika, bez względu na to, gdzie by nie były. Bóg zawsze da łaskę, cnotę i nagrodę w tym życiu za najmniejszy dobry uczynek, którego dokonamy. I adekwatnie otrzymamy zapłatę za zło, które wyrządzimy. To są prawa duchowe.
- A jeśli człowiek nie otrzyma tego, na co zasłużył wyrządzonym złem? - zapytaliśmy starca Paisjusza innym razem, a on odpowiedział, że taki człowiek otrzyma zapłatę tak jak diabeł, za wszystko naraz.

Jeśli poczytacie Stary Testament, to zobaczycie, że żaden większy kataklizm, nieszczęście czy przestępstwo, jakiego dopuściła się ludzkość, nie pozostało bez kary. To jest prawo duchowe. Ponieważ Bóg tak postępuje: ty oddalasz się od Niego i On pozwala ci odejść - i właśnie to jest piekłem i karą. Tylko to nie Bóg tworzy to piekło. A następnie inny (diabeł) cię przygarnia. On czeka na ciebie.
- Czyż nie chcesz być ze Mną? Cóż poradzić - i wtedy przychodzi diabeł.

Bóg zatrzymuje nas przez pewien czas, jednak potem z szacunku do naszej woli pozwala nam odejść. Ojcowie mówią, że istnieją różne etapy oddalenia od Boga. Przecież czym innym jest - wychowanie przez Boga, a czymś zupełnie innym - oddalenie od Boga. Wychowanie przez Boga - to uczucie, którego doświadczamy wszyscy, kiedy decydujesz się odejść, On puszcza twoją rękę, tak jak ty na chwilę puszczasz rękę małego dziecka, a ono znów ją łapie.

Są różne rodzaje oddalenia od Boga: poprzez ukrywanie i poprzez odrzucenie. Najstraszniejsze jest oddalenie od Boga poprzez odrzucenie. Potrzeba ogromnego trudu i przychodzi ono w bardzo trudnych warunkach. “Nie odrzucaj mnie sprzed Twego oblicza...” (Ps 50, 13) - mówi św. prorok Dawid. Ci wielcy przestępcy, o których wspomnieliśmy, doświadczyli właśnie takiego oddalenia od Boga. Dla nich również jest zbawienie, jednak przejść tę drogę jest niezwykle trudno, ponieważ bardzo oddalili się oni od Boga. A skoro tak, to oczywiście inny (diabeł) otrzymuje prawa do człowieka, ponieważ jeśli nie przystępuje on do spowiedzi przez 10, 20, 30 lat, to diabeł nabywa do niego wszelkie prawa.

Często widzimy ludzi, którzy przyzwyczajają się do zła i już nie mogą się go wyzbyć. To kajdany, to przyzwyczajenia. Powiem inaczej: masz światłość, ale oddalasz się od niej i wpadasz w mrok. To prawo duchowe. Bóg jest niezmienny, beznamiętny i wolny, dlatego też chce, byś ty był wolny. On wcale nie ogranicza twojej wolności. Przybliżasz się do Niego, czujesz pełnię miłości i światłości, ale przychodzi chwila i oddalasz się od Niego, a w efekcie pojawiają się trudności, mrok, pokusy i męki. Albo stajesz w pewnej odległości, jak to robi większości ludzi.

Pewien ojciec przywołał następujący przykład. Duch Święty jest podobny do powietrza, które wypełnia pokój, ale jeśli zaczniesz wypełniać go czymś innym, przykładowo wodą, to stopniowo będzie ona wypierać powietrze. Takie jest prawo. Prawo swobody jak mawiał św. Marek Eremita. To znaczy, że to nie Bóg, a ty sam decydujesz.

Na koniec opowiem wam anegdotę. W pewnej wsi jeden człowiek podchodził do ikony św. Jerzego Zwycięzcy i stawiał dwie świece w różnych miejscach. Pewnego razu duchowny podchodzi do niego i pyta:
- Dlaczego stawiasz dwie świeczki?
- Jedną świeczkę stawiam świętemu, a drugą diabłu, który leży pod jego nogami!
- Po co stawiasz świeczkę diabłu?
- A skąd mam wiedzieć, czy nie wpadnę kiedyś w jego sidła!

o. Mikołaj Ludovikos

za: pravoslavie.ru

fotografia: FotoPelerin /orthphoto.net/