Modlitwa Jezusowa

tłum. Joachim Jelisiejew, 19 października 2020

Ci, którzy przeczytali „Opowieści pielgrzyma”, znają wyrażenie „Modlitwa Jezusowa”. Nazywa się tak krótką modlitwę, której słowa to „Panie, Jezusie Chrystusie, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem”, powtarzaną nieustannie. Zapiski pielgrzyma to historia człowieka, który chciał nauczyć się modlić nieustannie. Człowiek ten był pielgrzymem i jego droga do modlitwy jest uwarunkowana sposobem życia, co sprawia, że ta książka jest mniej uniwersalna, niż mogłaby być. Tym niemniej, jest to najlepszy możliwy wstęp do Modlitwy Jezusowej, która jest jednym z największych skarbów prawosławia.

Modlitwa ta ma korzenie w Ewangelii i wielcy nauczyciele Prawosławia zawsze kładli nacisk na to, że podsumowuje ona całą Ewangelię. Dlatego Modlitwą Jezusową może w pełni modlić się tylko ten, kto podąża za Ewangelią, kto jest chrześcijaninem.

Cała Radosna Wieść, a nawet cała rzeczywistość ewangeliczna jest zawarta w imieniu, w osobie Jezusa. Jeżeli weźmiemy pierwszą część modlitwy, widzimy, jak wyraża ona naszą wiarę w Pana: „Panie, Jezusie Chrystusie, Synu Boży”. W sercu modlitwy znajdujemy imię Jezus; imię przed którym zegnie się każde kolano. Wypowiadając Je zaświadczamy o Wcieleniu jako o historycznym wydarzeniu. Zaświadczamy, że Bóg, Słowo Boże, współwieczny z Ojcem, stał się człowiekiem i że w Jego osobie pełnia boskości zamieszkała wśród nas.

By zobaczyć w Galilejczyku, proroku Izraela, wcielone słowo Boże, Boga Który stał się człowiekiem, musimy być kierowani Duchem Świętym, gdyż tylko On objawia nam Wcielenie i Boskość Chrystusa. Nazywamy Go Chrystusem i tym samym zaświadczamy, że w Nim wypełniają się proroctwa Starego Testamentu. Zaświadczenie, że Jezus jest Chrystusem, implikuje, że cała historia starotestamentowa jest nasza, że przyjmujemy ją jako prawdę Bożą. Nazywamy Go Synem Bożym, bo wiemy, że Mesjasz oczekiwany przez Żydów, człowiek, który był nazywamy „synem Dawida” przez Bartymeusza, jest wcielonym Synem Boga. Te słowa podsumowują wszystko, co wiemy, w co wierzymy, na temat Jezusa Chrystusa na podstawie Starego i Nowego Testamentu oraz wielowiekowego doświadczenia Cerkwi. W tych kilku słowach wypowiadamy pełne i doskonałe wyznanie wiary.

Ale nie wystarczy uczynić tego wyznania wiary, nie wystarczy jedynie wierzyć: biesy także wierzą i trzęsą się. Wiara nie wystarczy do zrealizowania zbawienia, musi ona doprowadzić do właściwej relacji z Bogiem; wyznawszy całkowicie, jasno i zdecydowanie wiarę w Chrystusa, stajemy z Nim twarzą w twarz i we właściwym stanie ducha: „Zmiłuj się nade mną, grzesznym!”.

Słowa „Zmiłuj się!”, są używane we wszystkich Kościołach chrześcijańskich, a w prawosławiu są odpowiedzią wiernych na wszystkie prośby wznoszone przez duchownego. Współczesny przekład angielski „miej litość” (ang. „have mercy”) jest ograniczony i niewystarczający. Greckie słowo, które znajdujemy w Ewangelii i w pierwszych liturgiach, to eleison. Eleison ma ten sam korzeń co elaion, które oznacza drzewo oliwne i olej z niego. Gdy przejrzymy Stary i Nowy Testament w poszukiwaniu wersetów powiązanych z tą podstawową ideą, znajdziemy ją w wielu przypowieściach i zdarzeniach, co pozwala nam sformułować pełną koncepcję znaczenia tego słowa. Znajdujemy obraz drzewa oliwnego w Księdze Rodzaju. Po Potopie Noe wysyła ptaki, jednego za drugim, by przekonać się, czy pojawiła się sucha ziemia, czy nie. Jeden z nich, gołąb — nieprzypadkowo właśnie gołąb — powraca z gałązką oliwną. Gałązka przekonuje Noego i wszystkich w arce, że gniew Boży wygasł i że Bóg oferuje ludziom nowy początek: wszyscy w arce będą mogli osiedlić się znowu na suchej ziemi i spróbować żyć, i być może nigdy więcej, jeżeli tylko zdołają, nie narazić się na gniew Boży.

W Nowym Testamencie, w przypowieści o dobrym Samarytaninie, olej z oliwek jest wylewany by leczyć. Również podczas konsekracji królów i kapłanów starotestamentowych olej jest wylewany na ich głowę jako obraz Łaski Bożej, rozlewającej się z góry na nich, dającej im nową moc do wypełnienia tego, co jest poza ludzkim zasięgiem. Król ma stać na progu, pomiędzy ludźmi i Bogiem, i jest wezwany do prowadzenia ludzi do wypełnienia woli Bożej; kapłan również stoi na progu, by ogłaszać wolę Bożą i by zrobić nawet więcej: by działać dla Boga, by wygłaszać Boże nakazy i wykonywać Jego wolę.

Olej mówi po pierwsze o końcu gniewu Bożego, o pokoju, który Bóg proponuje ludziom, którzy Go obrazili; dalej mówi o Bogu uzdrawiającym nas, abyśmy mogli żyć i stać się tym, do czego jesteśmy powołani. Wie On, że nie jesteśmy w stanie o własnych siłach wypełnić Jego woli lub praw naszej własnej natury, wylewa więc swoją Łaskę obficie na nas. Daje On nam siłę do zrobienia tego, czego inaczej nie moglibyśmy zrobić.

Słowa miłost’ i pomiłuj w słowiańskim mają taki sam korzeń jak te, które wyrażają czułość i przywiązanie: gdy używamy słowa eleison, „zmiłuj się nad nami”, pomiłuj, prosimy nie tylko o ochronę przed gniewem, prosimy o miłość.

Jeżeli wrócimy do słów Modlitwy Jezusowej „Panie, Jezusie Chrystusie, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem!” widzimy, że pierwsze słowa wyrażają dokładnie i całkowicie wiarę ewangeliczną w Chrystusa, historyczne Wcielenie Słowa Bożego, natomiast koniec modlitwy wyraża całą bogatą i wielopłaszczyznową relację miłości pomiędzy Bogiem a Jego stworzeniami.

Modlitwa Jezusowa jest znana nieprzeliczonym rzeszom prawosławnych albo jako reguła modlitewna lub, dodatkowo, jako forma pobożności, która może być użyta w każdym momencie, niezależnie od sytuacji.

Wielu pisarzy wspomina fizyczne aspekty modlitwy, ćwiczenia oddechowe, uwagę poświęconą biciu serca i innym pomniejszym kwestiom. Filokalia jest pełna szczegółowych instrukcji dotyczących modlitwy serca, nawet z odnośnikami do technik sufizmu. Starożytni i współcześni Ojcowi rozważali ten aspekt, zawsze dochodząc do tego samego wniosku: nigdy nie należy próbować ćwiczeń oddechowych czy innych fizycznych aspektów modlitwy bez ścisłego kierownictwa ojca duchowego.

Natomiast dostępna wszystkim jest sama - dana nam przez Boga - modlitwa. Powtarzanie słów bez jakichkolwiek fizycznych wysiłków, nawet bez poruszania językiem, może być używane systematycznie dla wewnętrznego przeobrażenia. Bardziej niż w jakiejkolwiek innej modlitwie, celem Modlitwy Jezusowej jest postawienie nas w obecności Boga bez myśli o czymkolwiek poza cudem: jesteśmy tu, razem z Bogiem. Gdy modlimy się Modlitwą Jezusową, nie ma nic i nikogo - prócz Boga i nas.

Zatem można używać tej modlitwy dwojako: jest to akt kultu, jak każda inna modlitwa, a na poziomie ascetycznym jest to ogniskowa, który pozwala nam skupiać swoją uwagę nieustannie w obecności Bożej.

Ta modlitwa to dobry towarzysz: przyjazny, zawsze pod ręką i bardzo osoblisty, pomimo monotonnych powtórzeń. Gdy stanie się nawykiem, podczas radości i smutku, ożywia ona duszę, jest zawsze gotową odpowiedzią na każde wezwanie Boga. Słowa Symeona Nowego Teologa odnoszą się wszechstronnie do jej działania w nas: „Wszystko inne, co zdarza się wtedy, odkryjesz później”.
 
metropolita Antoni (Bloom)
 
Na podstawie: mitras.ru