Trudna ścieżka do pokoju

tłum. Gabriel Szymczak, 18 października 2020

Czytanie ze Świętej Ewangelii według św. Łukasza. (6: 31-36)

Dzisiejsza Ewangelia przypomina, że wartości i zachowania chrześcijanina, syna lub córki Boga, muszą drastycznie różnić się od wartości i zachowań otaczającego nas świata. Zostaliśmy powołani do bycia w nim obcymi. Być może nigdzie w całej Ewangelii nie jest to bardziej widoczne niż właśnie w tym fragmencie, kiedy Nasz Pan Jezus Chrystus daje nam słowa tworzące życie: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół”.

Tak często widzimy Pana działającego i mówiącego w sposób, który wywraca świat do góry nogami, i te słowa nie są wyjątkiem! Nasz Pan Jezus Chrystus nie mówi nam, abyśmy robili rzeczy, które są łatwe lub przychodzą naturalnie; On mówi nam, abyśmy robili to, co jest dość trudne i co będzie wymagało od nas pracy i wysiłku, biorąc pod uwagę nasz obecny stan. Czy znasz kogoś, kto kochał swoich wrogów? Wydaje się nam to być obcą koncepcją? Jak reagujemy, gdy jesteśmy na kogoś źli lub czujemy, że ktoś nas skrzywdził, lub zrobił coś złego? Jak odpowiadamy?

Jeden ze świętych, czczonych przez nas, to Sylwan Atoski, który spoczął w Panu w 1938 roku. Ten wspaniały i święty człowiek nauczał z niezwykłą elokwencją, chociaż nigdy w życiu nie otrzymał formalnego wykształcenia. Miał bardzo głębokie i intensywne życie modlitewne, w którym wszedł w żywą relację z Bogiem. Jedną z najpiękniejszych jego nauk jest to, co dość często powtarzał o miłości do naszych wrogów. Posłuchaj jego nauk, to długi cytat, ale jest tak dobry:

„Dusza nie może zaznać pokoju, jeśli nie modli się za swoich wrogów. Dusza, która nauczyła się modlitwy z łaski Bożej, czuje miłość i współczucie dla wszystkiego, co stworzone, a zwłaszcza dla ludzkości, za którą Pan cierpiał na krzyżu, a Jego dusza znosiła cierpienie za każdego z nas. Pan nauczył mnie kochać moich wrogów. Bez łaski Bożej nie możemy kochać naszych wrogów. Tylko Święty Duch uczy miłości, a potem nawet diabły wzbudzają naszą litość, ponieważ odpadły od dobra i zatraciły pokorę w Bogu. Błagam was, spróbujcie tak żyć. Kiedy ktoś cię obraża lub sprowadza na ciebie hańbę, bierze to, co twoje albo prześladuje Kościół, módl się do Pana, mówiąc: „O Panie, wszyscy jesteśmy Twoimi stworzeniami. Miej litość nad Twoimi sługami i nawróć ich serca do skruchy”. Zyskasz świadomość łaski w swojej duszy. Po pierwsze, zmuszaj swoje serce do miłowania wrogów, a Pan - widząc twoją dobrą wolę - pomoże ci we wszystkim, a samo doświadczenie wskaże ci drogę. Ale człowiek, który myśli złośliwie o swoich nieprzyjaciołach, nie ma w sobie miłości Bożej i nie zna Boga.

Jeśli będziesz się modlić za swoich wrogów, przyjdzie do ciebie pokój; a kiedy możesz kochać swoich wrogów, wiedz, że mieszka w tobie wielka miara łaski Bożej, chociaż nie mówię jeszcze o łasce doskonałej, ale wystarczającej do zbawienia. Jeśli natomiast złorzeczysz swoim wrogom, oznacza to, że żyje w tobie zły duch i wnosi złe myśli do twojego serca, ponieważ, według słów Pana, z serca wypływają złe lub dobre myśli. Dobry człowiek myśli sobie w ten sposób: każdy, kto odszedł od prawdy, sprowadza na siebie zgubę i dlatego należy się nad nim litować. Ale oczywiście człowiek, który nie nauczył się miłości Świętego Ducha, nie będzie się modlił za swoich wrogów. Człowiek, który nauczył się od Niego miłości, przez całe życie smuci się nad tymi, którzy nie są zbawieni i wylewa obfite łzy za ludzi, a łaska Boża daje mu siłę do miłowania nieprzyjaciół”.


W naszym świecie najtrudniej jest wyobrazić sobie, że możemy kochać naszych wrogów. Uczy się nas nienawidzić każdego, kto stanie nam na drodze. W rzeczywistości świat, który tak często twierdzi, że głosi tolerancję, szybko pokazuje swe prawdziwe oblicze, swoją pogardę i nienawiść dla każdego, kogo opinia nie jest popularna ani przychylna większości. Czy reagujemy podobnie, jak świat wokół nas, czy też reagujemy na wzór św. Sylwana? Czy naprawdę kochamy naszych wrogów? Uważam, że jest to fundamentalne pytanie, na które powinien odpowiedzieć każdy chrześcijanin.

Reguła św. Sylwana jest potężnym papierkiem lakmusowym naszej wiedzy o Bogu i relacji z Nim. Jeśli naprawdę znam i kocham Boga, czuję Jego miłosierdzie i miłość w moim życiu. Widzę Jego hojność wobec mnie, chociaż jestem grzesznikiem, który na nic nie zasługuje. Ta żywa relacja uczy i oświeca moje serce, wywiera wpływ na moją istotę i radykalnie zmienia sposób, w jaki odnoszę się do innych - nie tylko do tych, których łatwo kochać, takich jak moi przyjaciele i rodzina, ale do tych, których pokochanie jest po ludzku niemożliwe. Zamiast postrzegać ludzi wokół mnie jako wrogów, zaczynam postrzegać ich jako moich braci i siostry. Zamiast ich potępiać i mieć nadzieję, że Bóg ich osądzi, zaczynam się modlić w ich imieniu i proszę Boga, aby okazał im miłosierdzie i objawił się im.

Odpowiedzią na słowa św. Sylwana nie jest to, że będziesz próbował zrozumieć jego podejście swoim umysłem i ziemską mądrością. Twoja odpowiedź to rozpoczęcie wzrastania w życiu modlitewnym, w relacji z Duchem Świętym, który pociesza nas, gdy walczymy, aby nauczyć się modlić. Modlitwa jest naszym sposobem na przyjęcie Bożego zaproszenia, aby wejść w tę miłość i otworzyć się na Boga oraz zostać uzdrowionym poprzez wielokrotne spotkania z Jego potężną miłością. Święty Duch uczy nas kochać, ponieważ On jest miłością, Bóg jest miłością. Możemy zapytać: „Jak bardzo Bóg kocha swoich nieprzyjaciół?” Zakończmy słowami św. Pawła, który mówi nam, że „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami”.

Obyśmy także chwycili się tej wielkiej miłości, która została nam ofiarowana! AMEN.

o. James Guirguis

za: Out of Egypt

fotografia: alik /orthphoto.net/