Kontemplacja Boga a modlitwa IV

tłum. Joachim Jelisiejew, 28 września 2020

Kończymy rozważania o kontemplacji i modlitwie.
Modlić się można wszędzie i zawsze, lecz są miejsca, gdzie modlitwa znajduje naturalne warunki do rozwoju: te miejsca to świątynie, wedle obietnicy Ja rozweselę ich w Moim domu.

Po poświęceniu świątynia staje się mieszkaniem Boga. Bóg przebywa w niej odmiennie niż w pozostałej części świata. W świecie jest On przybyszem, obcym, idącym od drzwi do drzwi i niemającym gdzie skłonić głowy; idzie jak Pan świata odrzucony przez świat, wypędzony ze swojego królestwa, który powrócił, by zbawić Swój naród. W świątyni zaś jest On u siebie w domu; jest nie tylko Stwórcą i Panem wedle prawa, ale jest też przyjmowany jako Stwórca i Pan. Poza świątynią działa On, gdy może i jak może, zaś wewnątrz świątyni występuje jawnie w całej swojej władzy i mocy: od nas tylko zależy, czy przyjdziemy do Niego.

Gdy budujemy świątynię lub zdobywamy miejsce dla modlitwy, czynimy coś, co przewyższa dalece dostrzegalne konsekwencje. Cała ziemia, stworzona przez Boga, stała się miejscem ludzkiego grzechu: działa tu diabeł, toczy się nieustanna walka; nie ma miejsca na ziemi, które nie byłoby splamione krwią, cierpieniem czy grzechem. Wybrawszy na niej małą przestrzeń, przyzwawszy przy poświęceniu siłę samego Boga dla pobłogosławienia tego miejsca, oczyściwszy je z obecności złego ducha i wydzieliwszy po to, by było ono podnóżkiem Bożym na ziemi, odwojowujemy dla Boga cząstkę zbezczeszczonej ziemi. Można powiedzieć, że świątynia to miejsce, gdzie Królestwo Boże odkrywa się i przejawia w swej potędze. Gdy wchodzimy do świątyni, powinniśmy uświadomić sobie, że wstępujemy na święconą ziemię, na miejsce należące do Boga i postępować zgodnie z tą świadomością.

Ikony, które widzimy na ścianach świątyni, to nie wyobrażenia czy obrazy; ikona to centrum realnej obecności. Święty Jan Chryzostom radzi nam przed rozpoczęciem modlitwy stanąć przed ikoną i zamknąć oczy, mówiąc: „zamknij swoje oczy”, gdyż nie przez oglądanie ikony otrzymujemy pomoc przy modlitwie. Ikona nie jest żywą obecnością w takim sensie, w jakim chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Chrystusa. W takim sensie ikona Chrystusa nie jest Chrystusem, ale między Nim a ikoną istnieje mistyczny związek. Poprzez łaskę ikona uczestniczy w czymś, co najlepiej można określić za św. Grzegorzem Palamasem energiami Chrystusa; siłą Chrystusa, działającą ku naszemu zbawieniu.

Pisanie ikony jest aktem kultu. Specjalnie wybiera się i poświęca deskę, poświęca się farby. Człowiek zamierzający napisać ikonę przygotowuje się do tego postem, spowiedzią i komunią. Podczas pracy prowadzi on ascetyczne życie. Po ukończeniu, ikonę poświęca się święconą wodą i mirrem (to ostatnie w dzisiejszych czasami, niestety, często się opuszcza). Tak więc siłą Ducha Świętego ikona staje się czymś większym niż obraz. Napełniona jest obecnością, nasycona łaską Ducha i związana ze świętym, którego przedstawia. Przebywania świętego na ikonie nie należy utożsamiać czy porównywać z obecnością Chrystusa w Świętych Darach; mimo to ikona jest ośrodkiem realnej obecności, jak z doświadczenia wie Cerkiew. Ikona to nie podobizna, a symbol.

Siłą i mądrością Bożą niektóre ikony są wyróżnione jako cudotwórcze. Stojąc przed nimi czujesz, jak one same zwracają się do ciebie. Pewien kapłan służył ostatnio w świątyni, gdzie znajduje się znana cudotwórcza ikona Matki Bożej i głęboko odczuwał jej rzeczywiste uczestnictwo w nabożeństwie. Przez wiele wieków ikona bardzo pociemniała; z miejsca, gdzie stał, nie mógł on rozróżnić jej rysów i służył z zamkniętymi oczami. Nagle poczuł, że Matka Boża na ikonie przynagla go do modlitwy, kieruje jego modlitwą, działa na jego umysł. Poczuł siłę promieniującą z ikony, która napełniła świątynię modlitwą i skupiła rozproszone myśli. Była to prawie fizyczna obecność, stała tam fizyczna osoba władczo żądająca odpowiedzi.

metropolita Antoni (Bloom)
 
Na podstawie: mitras.ru

fotografia: alik /orthphoto.net/