Odkryć skarb wiary

tłum. Gabriel Szymczak, 01 września 2020

Jak opisałbyś naśladowcę Jezusa Chrystusa? Pomyśl o tym przez chwilę. Jakich przymiotników lub wyrażeń użyłbyś, aby opisać kogoś, kto głęboko kocha Chrystusa i kto chętnie naśladuje Go, dokądkolwiek On go prowadzi?

Czy to ktoś, kto kocha wszystkich ludzi - w tym swoich wrogów? Ktoś, kto jest miły i łaskawy w słowie i uczynku, i kto nie zwraca uwagi na oszczerstwa innych? Ktoś, kto ma silne przekonania i znalazł coś, za co warto umrzeć? Czy jest to ktoś, kto znalazł „drogocenną perłę”, skarb tak bezcenny, że jest gotów sprzedać wszystko, co ma i zrobić wszystko, aby zdobyć ten duchowy skarb? Czy jest to ktoś, kto znajduje wielką radość i prawdziwy sens w ofiarnej służbie innym; ktoś, kto nie boi się niczego, ani śmierci, ani niepewności, które może przynieść życie i kto całkowicie ufa Bogu? Czy jest to ktoś, kto przedkłada swoje życie w Chrystusie ponad własne życie i mówi tak, jak Dziewica Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”? Innymi słowy, ten, kto modli się codziennie: „Bądź wola Twoja; nie moja, ale Twoja wola”. Wiele z tych określeń powinno opisywać naśladowcę Jezusa Chrystusa, a tego typu świadectwo może nawet zainspirować innych na świecie, aby przynajmniej zapytali, kim jest ten Jezus, i jaka jest ta wiara zwana prawosławiem.

Cóż, w swoim liście do chrześcijan w Koryncie, apostoł Paweł w zupełnie inny sposób opisuje życie apostoła, ostatecznego naśladowcy Chrystusa. Mówi, że apostołowie są „ostatnimi, jakby na śmierć skazanymi. Staliśmy się bowiem widowiskiem światu aniołom i ludziom, my, głupi dla Chrystusa; my niemocni, [doznajemy] wzgardy. Aż do tej chwili łakniemy i cierpimy pragnienie, brak nam odzieży, jesteśmy policzkowani i skazani na tułaczkę, i utrudzeni pracą rąk własnych. Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i odrazą dla wszystkich”.

Wow! Cóż za okropny opis! Z pewnością NIE są to słowa, których można by użyć, aby zainspirować ludzi do naśladowania Chrystusa. Kto chciałby zostać chrześcijaninem, gdyby usłyszał, że życie w Chrystusie pociąga za sobą takie cierpienie?!?

Jednak za pomocą tego opisu św. Paweł nie próbował przekonywać ludzi do naśladowania Chrystusa, po prostu przedstawiał rzeczywistość, z jaką musieli się zmierzyć pierwsi apostołowie. Życie było trudne i wymagające. Wokół nich były niebezpieczeństwa. Wiele osób wyśmiewało ich, odrzucało, a nawet prześladowało. Podążanie za Chrystusem oznaczało, że możesz zostać zabity za wiarę. I prawdę mówiąc, święty Paweł zakończył swoje życie poprzez ścięcie. Święty Piotr został ukrzyżowany do góry nogami. Jedenastu spośród dwunastu uczniów zmarło śmiercią męczeńską, zadaną na różne sposoby. Tylko św. Jan Ewangelista dożył późnej starości, ale nawet on musiał znosić wygnanie i prześladowania.

Dlaczego więc ci ludzie pozostawali wiernymi naśladowcami Chrystusa? Dlaczego ktokolwiek miałby znosić złe traktowanie, które opisał św. Paweł i dlaczego pierwsi apostołowie nie mieliby po prostu zaprzeć się Chrystusa, odrzucić Jezusa jako Syna Bożego i żyć życiem akceptowanym przez społeczeństwo, życiem, w którym mogliby dążyć do doczesnych przyjemności? I czy ktoś w ogóle chciałby zostać naśladowcą Jezusa, jeśli „opis stanowiska” byłby taki ponury?

Cóż, historia pokazuje, że pomimo wszystkich niebezpieczeństw, zagrożeń i cierpień, chrześcijaństwo nie tylko przetrwało, ale stale rosło, ponieważ coraz więcej ludzi dobrowolnie przyjmowało tę wiarę i styl życia, akceptowało życie pełne samozaparcia i noszenia Krzyża. Oczywiście naśladowanie Chrystusa musi być czymś więcej niż tylko cierpieniem i śmiercią. Pierwsi chrześcijanie odkryli powód, powołanie, cel, wizję, która zastąpiła nawet strach przed niedostatkiem, cierpieniem i śmiercią.

Może dlatego, że pierwsi chrześcijanie nie postrzegali naśladowania Chrystusa jako życia w nędzy, cierpieniu i ostatecznej śmierci. Wyobraź sobie, że po tym, jak św. Paweł opisuje życie apostoła w sposób opisany powyżej, mówi: „Proszę was przeto, bądźcie naśladowcami moimi!”. Innymi słowy: „Podążajcie moją drogą życia, a odkryjecie sens i cel życia!” I dzieli się swoją tajemnicą, która go motywuje: „Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić… Chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku." (Rz 8,18, 2 Kor 4,16 - 17)

Autentyczne życie w Chrystusie pomaga odkryć życie o ostatecznym sensie i celu. Życie pełne nadziei i siły. Życie w radości i pokoju. Życie w Boskiej miłości i bogatej wspólnocie. Życie, które usuwa wszelki strach i zastępuje go zapewnieniem, że Bóg jest z nami zawsze. Życie w wiecznej chwale.

Wszyscy musimy być uważni i otworzyć oczy i serca, aby zdać sobie sprawę, że w naszym życiu nie chodzi o dążenie do wygody, bogactwa, prestiżu i władzy. Są to powierzchowne i tymczasowe rzeczywistości, które szybko przemijają. Te ziemskie obietnice z pewnością są atrakcyjne i kuszą wielu, by poświęcili swoje życie podążaniu tymi ścieżkami - komfortu, bogactwa, prestiżu i władzy. W rzeczywistości wielu zrobi wszystko aby osiągnąć te ziemskie cele, sprzeniewierzając się jednocześnie Boskiemu obrazowi, który jest w nich. Jednak najgłębsze i najbogatsze życie to o wiele więcej - chodzi o miłość i uczciwość, wspólnotę i braterstwo, radość i wewnętrzne szczęście, służbę i wyrzeczenie; chodzi o głębokie i wieczne znaczenie i cel.

Życie jest tajemnicą, ale ludzie, którzy znajdują prawdziwe szczęście, którzy znajdują autentyczny wewnętrzny spokój i zadowolenie, którzy odkrywają ostateczny sens i cel życia - to ci, którzy nie dają się zwieść pokusom świata, ale robią wszystko, aby połączyć się ze swoim Stwórcą, aby kochać innych ludzi i postępować zgodnie z wolą Bożą. Święty Paweł zauważa: „Już nie ja żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życie wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie”. (Gal 2, 20)

Życie w Chrystusie oferuje nam życie przemienienia, drogę nieustannej odnowy, w której „wpatrujemy się w jasność Pańską..., coraz bardziej jaśniejąc upodobniamy się do Jego obrazu” (2 Kor 3,18)

Dlatego św. Paweł głosił: „Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk” (Flp 1, 21). W Chrystusie mówi: „Nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem ... Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. (Flp 4: 11,13)

Nie ma wyższego powołania, dającego większą satysfakcję w życiu, niż „miłować Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”. Świat może nas nie rozumieć, kiedy staramy się żyć autentycznie w Chrystusie - życiem, w którym żyjemy dla innych, służymy innym, ofiarujemy się innym, kochamy innych. Świat może nie zrozumieć, jak mówi św. Paweł, dlaczego odpowiadamy na zło świata w taki sposób: „Błogosławimy, gdy nam złorzeczą; znosimy, gdy nas prześladują; dobrym słowem odpowiadamy, gdy nas spotwarzają." Oddajemy życie Bogu i innym, ale w trakcie tego procesu odkrywamy, na czym polega ostateczny sens życia - życia, które przyniesie nam zadowolenie i szczęście tu i teraz, a także ostateczną radość, pokój i miłość przez całą wieczność.

Bądźcie naśladowcami moimi” - św. Paweł rzuca nam wyzwanie - „tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa”.

o. Luke A. Veronis

za: Sts. Constantine and Helen Greek Orthodox Church

fotografia: alik /orthphoto.net/