Rozluźnienie wobec grzechu

tłum. Gabriel Szymczak, 10 lipca 2020

Jak wszyscy wiemy, ludzie zostali stworzeni „na obraz i podobieństwo” Boga. Oczywiście „podobieństwo” zostało skalane po wydaleniu naszych pierwszych przodków z Raju i ich sprzeniewierzeniu się grzechem. Ale dostaliśmy drugą szansę na powrót do naszego Ojca Niebieskiego. Ścieżka ta rozpoczyna się od chrztu i bierzmowania, które wprowadzają wiernych w prawosławną wiarę chrześcijańską. Od tego momentu wchodzimy na arenę, na której przez całe życie jesteśmy wezwani do walki o zbawienie duszy. Niestety, nie wszystkim udaje się osiągnąć cel. Jest wiele przyczyn ku temu, takich jak ignorancja, obojętność, egoizm i tak dalej. Głównym problemem, przed którym stoi człowiek w każdej epoce, jest zazdrość, która - podobnie jak wszystkie inne grzechy - wywodzi się z egoizmu. Kiedy namiętność zawładnie człowiekiem, może to prowadzić do strasznych konsekwencji, takich jak krzywoprzysięstwo, plotki, a nawet morderstwo.

Niestety w okresie kwarantanny spowodowanej koronawirusem znaleźli się ludzie, którzy bojąc się o swoje zdrowie, zdradzali sąsiadów, przyjaciół, duchownych. Kierował nimi niebezpieczny trend, który żywi się nie tylko zazdrością i egoizmem, ale także złośliwością i strachem. To prowadzi ludzi do zdradzania wszystkich wokół z troski o własne bezpieczeństwo.

Prawosławie głosi jednak coś zupełnie innego. Poświęcamy się dla innych ludzi, bynajmniej nie chcemy się ich pozbyć. W Kościele prawosławnym nie ma kwestii „twoja śmierć oznacza moje życie”. Fakt, że wielu obywateli informowało w szczególności o kapłanach, odprawiając Liturgię lub udzielających Eucharystii wiernym, powinien być przedmiotem troski wiernych. Cały ten okres ujawnia brak wiary wśród ludzi na każdym poziomie. Jak możemy poczynić postępy w życiu duchowym, jeśli skoncentrujemy się na grzechach innych ludzi, a nie na własnych? Kapłani, którzy udzielali ludziom Komunii, pozostali wierni swojej misji i nie czynili niczego nagannego. To, co wydarzyło się w tym czasie, jest naprawdę niepokojące, ale musimy wyciągnąć wnioski z tego doświadczenia. Luki w nas wszystkich zostały odkryte, więc teraz wiemy, co musimy zrobić, aby je wypełnić. Plotkowanie i donoszenie nie krzywdzi innych ludzi tak bardzo jak osobę, która się w nie angażuje. Prawosławni chrześcijanie powinni patrzeć na swoje życie nie egoistycznie, ale praktycznie, mając na uwadze swoją grzeszność. Każdego dnia musimy pamiętać o śmierci, i ta pamięć powinna być źródłem kontroli grzechów, które popełnia każdy z nas. Jest bardzo ważne, szczególnie w małych społecznościach (małych miasteczkach, wioskach itd.), aby ludzie zdali sobie sprawę, że kiedy angażują się w plotki lub przekazują informacje, szkodzą innemu człowiekowi – jednak nie aż tak bardzo, jak samym sobie. Działania te mogą wydawać się nieistotne, ale prowadzą do okropnej sytuacji, która coraz bardziej oddala nas od Boga. Wielkie grzechy rodzą się z najmniejszych. Nieistotny szczegół prowadzi do większego rozluźnienia, a później stanie się ostrym grzechem, co mogłoby się nie zdarzyć, gdyby dana osoba była bardziej ostrożna i nie pozostawiła szatanowi otwartego okna. Ważny jest brak przyzwolenia na to, aby strach zdominował nasze życie. Strach jest czymś ludzkim, ale trwanie w nim jest wielkim grzechem. Tchórzostwo nie przynosi korzyści nikomu, jak wiemy to z dziejów wiary prawosławnej i naszej wielowiekowej historii. Przez wiarę każdy z nas musi ożywić swoją odwagę i przechodzić przez życie niepokonany przez jakikolwiek problem.

Jednak problemy wynikają z czegoś znacznie większego i poważniejszego. W ostatnich latach obserwujemy poluzowanie w sposobie konfrontacji z grzechem. Z powodu ignorancji i być może z powodu nieroztropnego podchodzenia do tej kwestii przez niektórych duchownych, współcześni ludzie zapomnieli o znaczeniu sakramentu spowiedzi. Dbają o odżywianie ciała, ale ich dusza pozostaje zapomniana. Dlatego na świecie doszło do eksplozji problemów psychologicznych. Nikt nie mówi, a co gorsza - nikt nie chce słuchać o tym, co szkodzi ludzkiej duszy. Panuje samozadowolenie, prowadzące do bezwładności i zmniejszenia duchowych mocy ludzi. Każdy obszar, czy to duże miasto, czy mała wioska, potrzebuje nauki w prawosławnej wierze.

Warunki mogą być różne, ale potrzeby duchowe pozostają takie same dla każdego chrześcijanina. Ta sytuacja musi się zmienić, a do tego potrzebne jest we wszystkich naszych parafiach więcej wiedzy i wskazówek, aby zwiększyć wiarę ludzi. Jeśli pozostaniemy w obecnym stanie, nauczanie Cerkwi natrafiać będzie na głuche uszy ludzi. Nie jest jeszcze za późno, nawet na tym etapie, aby na nowo rozpalić wiarę, o czym świadczy wiele przykładów z tego okresu.

Wielu duchownych narzeka, że ludzie są obojętni, co może być prawdą, ale nie powinno to wpływać na postawę duchowieństwa. Kościół działa jako przekaźnik. Ciągle wysyła sygnał, ale to w rękach wiernych jest to, czy dostroją się do właściwej częstotliwości, aby słuchać prawdy. Od każdego z nas zależy rozpoczęcie duchowej walki o zbawienie naszej duszy. Klęska przychodzi jedynie wtedy, gdy się poddajemy. Życie chrześcijan jest walką, dzięki której, z Bożą pomocą i poprzez nasze własne duchowe wysiłki, możemy dojść do przebóstwienia.

O tym musimy pamiętać i nie możemy lekceważyć troski o naszą duszę. Dzięki ciągłej pracy i uczestnictwu w sakramentach Kościoła wierni mogą pokonać każdą przeszkodę w życiu. Tylko dzięki optymizmowi, radości i odwadze możemy śmiało kroczyć drogą naszego życia i osiągnąć to, czego pragniemy: Królestwo Niebieskie.

Nikolaos Georgantonis

za: Pemptousia

fotografia: marian_do /orthphoto.net/